Międzyrzecz: Praca w armii jest warta ósmych potów

Ponad 400 etatów czeka na chętnych w koszarach wojskowych w Międzyrzeczu. Kandydaci muszą zaliczyć testy sprawnościowe, które odbywają się we wtorki w jednostce. Stawką są zarobki wynoszące na starcie 2,1 tys.. zł na rękę.
Mateusz Anioła chce zostać żołnierzem
Kandydat na żołnierza Mateusz Anioła doskonale sobie radził z podciąganiem na drążku. Liczy na etat w międzyrzeckiej brygadzie.

fot. Dariusz Brożek

We wtorek na sali gimnastycznej 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej pociło się kilku mężczyzn. Biegali po tzw. kopercie, robili brzuszki i podciągali się na drążku. Żaden z nich nie oszczędzał się w czasie tych ćwiczeń. Stawką była praca w jednostce. – Wojsko to fach z przyszłością. I nieźle płatny. Na starcie dostanę na rękę ponad dwa tysiące złotych. To znacznie więcej, niż mogę zarobić w naszym mieście – mówił Mateusz Anioła z Rogalina pod Poznaniem.

 

Stacjonująca w Międzyrzeczu brygada to największy zakład pracy zarówno w mieście, jak i w powiecie. Obecnie pracuje w niej ponad 2,5 tys. osób. Do końca roku liczba żołnierzy wzrośnie do około 3 tys. – Mamy jeszcze ponad 400 wolnych etatów. Zainteresowanie praca a naszej jednostce jest bardzo duże. Zgłaszają się do nas kandydaci z całego kraju – informuje kpt. Artur Pinkowski z „siedemnastej".

We wtorki w koszarach odbywają się tzw. kwalifikacje. Kandydaci na żołnierzy przechodzą m.in. testy sprawnościowe. Mężczyźni muszą m.in. przebiec trzy kilometry, dystans dla pań jest trzy razy krótszy. Dla pań? – Oczywiście. Czekamy także na kobiety. W naszych szeregach służy kilkadziesiąt pań i doskonale sobie radzą – zapewnia kpt. Pinkowski.

Odpada 20 proc. chętnych

Zdaniem szefa sekcji wychowania i sportu mjr Tomasza Bajera, przeciętnie wysportowany mężczyzna i kobieta bez większego trudu powinni sobie z poradzić z tymi ćwiczeniami. – Odpada jednak około dwudziestu procent. Normy dla żołnierzy są bardziej wyśrubowane – dodaje.

Ze wsi Bucze koło Świebodzina przyjechał Damian Obała. Sprawdzian zaliczył „śpiewająco", choć po zrobieniu 50 brzuszków na czas trochę się spocił.

– Mam dobrą kondycję, bo trenowałem lekką atletykę. Chcę zostać żołnierzem, bo to dobra praca. A u nas coraz trudniej o robotę. Zwłaszcza po otwarciu autostrady A2, kiedy zmniejszył się ruch na drodze numer 92 i właściciele położonych przy niej stacji benzynowych, myjni i hoteli zaczęli masowo zwalniać pracowników – mówi.

Wojsko szuka specjalistów

Podczas kwalifikacji kandydaci muszą przedstawić dokumenty potwierdzające ich uprawnienia i wykształcenie. Przechodzą też podstawowe badania lekarskie i rozmowę z psychologiem. Kolejny ruch należy do dowódcy jednostki gen. bryg. Rajmunda T. Andrzejczaka. Na podstawie wyników występuje do departamentu kadr o wyrażenie zgody na powołanie najlepszych kandydatów. W ciągu dwóch tygodni decyzja trafia do Wojskowej Komendy Uzupełnień, która wdraża procedury związane z powołaniem ich do służby. Największe szanse mają specjaliści.

– Szukamy przede wszystkim kierowców kategorii E i C, ale także ślusarzy spawaczy. Atutem są uprawnienia do kierowania bojowymi wozami piechoty nabyte podczas wcześniejszej służby zasadniczej – wyliczają kadrowcy.

Kto ma szansę na służbę?

Kto może zostać żołnierzem? Chętni muszą mieć zaliczoną służbę zasadniczą, albo szkolenie w Narodowych Siłach Rezerwowych. To podstawa. Poza dodatkowymi uprawnieniami i dobrą kondycją liczy się wykształcenie. Teoretycznie wystarczy zasadnicza szkoła zawodowa, ale wśród kandydatów jest coraz więcej absolwentów wyższych uczelni. Co ich kusi? Na początek szeregowi dostają na rękę prawie 2,1 tys. zł. Do tego dochodzą dodatki po 42 zł za każdą służbę, trzynastki i mundurówka, czyli dodatkowe pieniądze na umundurowanie i ekwipunek. Jeśli wynajmują mieszkania, dostają do tego od 400 do 500 zł.

– Moi koledzy i kuzyni pracują w armii i bardzo sobie to chwalą – mówi Jakub Czech z Lubniewic, który chce zostać żołnierzem „siedemnastej".

Jak zostać żołnierzem?

Szczegółowe informacje na temat pracy w wojsku i warunków, które muszą spełniać kandydaci, zainteresowani znajdą m.in. na stronie internetowej 17. WBZ w zakładce „profesjonalizacja" po lewej stronie (www.17wbz.sow.mil/pl) 

Autor: Jakub Pikulik
Współpraca: Dariusz Brożek / Gazeta Lubuska
12komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (12)

jak zwykle propaganda,czemu nikt nie napisze ze ta praca to tylko przy dobrych warunkach 12 lat i potem na bruk
minmini, 06.02.2012, 20:01
Dlaczego wszyscy płaczą ze tylko 12 lat i na bruk , przecież mozna zostać podoficerem i słuzyć dalej. Za mało ambicji panowie. Ponadto w dzisiejszych czasach kto am zagwarantuje prace na 12 lat zastanówcie się i przestancie beczeć czas sie wziąć za naukę.
żolnierz zawodowy 17, 06.02.2012, 20:11
Panie wielki żołnierzu, kiedy ja w 2002 roku poszedłem do ZSW, to miałem większe wykształcenie, niż większość podoficerów i niektórzy chorążowie. Dokładnie było to widać w 2004 roku po wejściu ustawy o wykształceniu. Co do 12 lat, to mimo opiniowania na 5 oraz WF na 5 nie zostałem skierowany na szkołę. Ambicję oraz wiedzę mam większa niż kaprale po kursie rezerwy. Jedynie brak znajomości.
prosty szeregowy, 06.02.2012, 20:48
nikt nie płacze tylko się o tym nic nie mówi a podoficerem to można zostać jak się ma plecaka,bo przynajmniej 80% ma wykształcenie średnie, bo jak zwykle ktoś za późno się obudził, bo na szkołę podoficerską brali z zewnątrz ludzi
minmini, 06.02.2012, 20:49
Aby zostać podoficerem i służyć dalej trzeba mieć plecy, albo wchodzić w cztery litery, być kapusiem itp... Porządni, nawet chętni do dalszej nauki żołnierze nie mają bez tego większych szans na awans. Wszyscy płaczą, że 12 lat? Prawda, bo co zrobi szeregowy po dwunastu latach służby, o ile dotrwa do tych dwunastu lat?! Teraz kontrakty dają na 18 miesięcy, a co potem? Owszem, można dostać kontrakt na następne 18 miesięcy, albo na trzy lata, ale czy to jest pewne? Doświadczenie "wojskowe" nie daje żadnych szans na przyszłe zatrudnienie w pracy innej niż różnego rodzaju służby. Po następne, niby służba taka różowa, a spójrzcie na część żołnierzy niektórych pododdziałów 17WBZ - noszą stare stalowe hełmy, albo buty, w których latem za gorąca, a zimą za zimno, mundury takiej jakości, że przecierają się po roku noszenia, mieszkania tylko dla nielicznych, brak pieniędzy na szkolenia, brak dobrego wyposażenia, mobbing w pracy. Dużo by tu jeszcze wymieniać.
Magnes, 06.02.2012, 22:24
Mało wiecie i bzdury wypisujecie,trza miec plecy a nie aspiracje,chce przyjąc etat pooficera w kraju ,wf i opinie na 5 jak inni koledzy a przychodzi lepak co ma 3-5 lat słuzby (my 8-11) zero doświadczenia i ma etat na tacy , czy wszyscy musza w kraju być kierownikami by dopracować emerytury? czy pani na kasie,górnik czy kierowca tez musi awansować by móc pracować powyżej 12lat ?Czy wystarczy zetelna praca?
inkognito, 30.04.2013, 19:37
Niech S1 elitarnej jednostki w Miedzyrzeczu przedstawi liczby ile żołnieży na własny wniosek zwoliniło sie z służby w zeszłym roku a ilu nowych przyjęto bo 17. Sądze że te liczby będą wystarczające do określenia jaki to miód jest w tz. syfie ,
o ile te liczby bedą prawdziwe a nie zmyślone dla poprawy wizerunku JW5700 które to pierwsze w Polsce uzawodowiło sie w pełni.Niech podadzą jeszcze liczbe żołnierzy z korpusu szeregowych służących tam dłużej niż 8 lat a zatrudnionych w latach 90-99 bo zatrudnionych było sporo a ilu zostało?
A wypowiedz że pracują tam ludzie z całej Polski to prawda tylko że większość nie miła wyboru bo tak ich WKU kierowało i albo tam albo nigdzie.Mając przed sobą bezrobocie lub podjąć prace 500km. od domu też bym sie zgodził a o przeniesieni nie ma mowy bez pleców wyżej.
betowen, 06.02.2012, 21:03
ludzie dlaczego robicie wodę z muzgów st .szer. 12 lat i obligatoryjne zwolnienie do rezerwy czy 2100 PLN to jest taki szał w mieście gdzie żona jest bez szans na pracę mieszkania owszem lecz na czas służby a co dalej to tylko zmarnowany czas
DDR, 07.02.2012, 09:56
Służylem w Międzyrzeczu w latach 2001/2002. Za tych czasów kadra jednostki tam generalnie "nie trzeźwiała". Szwei takich jak ja to brano do wszystkich fuch od remontów domów kadry poprzez wykonywanie pracy za trepów na komputerze (bo przecież nie bedą siedzieć po 15.30, noc jest długa jak to nam mówiono). To tak po krótce mój epizod z "elitarna" brygadą. Drugi raz do tego syfu bym nie poszedł. A 2 tys. zł za mieszkanie na dwa domy to zdecydowanie nie za dużo. Tutaj u siebie na miejscu mam 3 tysiące na rękę. Pozdrawiam wszystkich napalonych na armię. Obudzicie się za 12 lat, kiedy obligatoryjnie ( zgodnie z Ustawą o służbie żołnierzy zawodowych) zwolnią was, a stanowisk podoficerskich będzie tylko parę na jednostkę ( oczywiście tylko dla osób "po układzie").
Maciej, 07.02.2012, 10:25
Ty się za dużo filmów naoglądałeś o tym wykorzystywaniu, zresztą byłeś tylko szwejem więc co ty wiesz o wojsku
Domagała, 05.07.2012, 07:38
szukam chetnych z gorzowa wlkp ktorzy wybieraja sie we wtorek tj 12.03.2013 lub 19.03.2013 do miedzyrzecza na egzamin w celu wspolnego dojazdu
XXXXXXXXXXXX, 06.03.2013, 20:29
W ogóle to co tutaj piszą, że to tamto ....ok..ale co z tego jak jest syf...taki syf, że jak ktoś popracuje dłużej niż 2-3 lata to dopiero zrozumie jak to jest naprawde...wciskanie kitów, podoficerowie i oficerowie sie pna w górę, a wiekszośc szeregowych stoi w miejscu. Ludzie po 6 -10,5 roku słuzby z opiniami na 5 i WF na 5, wynikami szkolenia i wiedza, checia na poziomie odeszli i odchodza i beda odchodzic...bo plecaki poszli ida i beda szli na podoficerskie szkoly.. i takie gadanie.. Ludzi na 2 domy zyja, po 300-800 km mają do rodzinnych domów, dojazdy po nocach itd. Miedzyrzecz to dziura-gospodarka komunikacyjna na ocenę 2+ ;-P dramat się z stamtąd wydostac. Czesc ludzi sciagnela zony do Mcza, ale ja bym tego nie zrobil-bo tutaj to nawet pracy dla zon nie ma, a gdzie sie nie pojdzie do sklepu czy baru to na każdym kroku trepowskie geby widac i wszystko wiedza , gdzie kupujesz, z kim, jakie piwo pijesz i w jakim lokalu, czym jezdzisz itd..szczerze mowiac pieniadze sa dobre, ale dla miejscowych-co pochodza z mcza lub bliskich okolic i mieszkaja tam od urodzenia lub tych co sie sprowadzili i chca tam egzystowac dalej, bo ja bym nie zostal...to praca dla mlodziutkich kawalerów, naiwnych, poznajacych zycie, jego smak, sens itd. Bo dorosły czlowiek, ułozony szuka stalego miejsca zamieszkania, chce codzien byc w domu z dziecmi , zona rodzina i zalatwiac codzien sprawy urzedowe, zyciowe i prywatne, a nie jezdzic po kilkaset km i kombinowac.
Kristos, 15.04.2013, 14:50