Praca zdalna – na czym naprawdę polega?

Nie tylko młode mamy upodobały sobie zdalną pracę. Siedzisz w domu i zarabiasz. Oczywiście, pracując. Piszemy o plusach i minusach takiej formy zatrudnienia.
Praca zdalna – na tym naprawdę polega
Kto myśli, że można jednocześnie zdalnie pracować, opiekować się dziećmi i załatwiać prywatne sprawy, jest w błędzie. Praca z domu musi być równie wydajna, jak gdyby wykonywało się obowiązki w firmie.

fot. 123RF

Praca zdalna to inaczej telepraca. Nie jest jednak związana z telemarkietingiem, chociaż niektórzy tak uważają. Praca chałupnicza też to nie jest. Chałupnicy mogą np. szyć buty, składać długopisy czy sklejać proporczyki. W przypadku telepracy pracuje się przede wszystkim w oparciu o komputer z internetem.

Telepraca w tych zawodach mile widziana

Telepracą zajmują się coraz częściej przedstawiciele wolnych zawodów, np. tłumacze, projektanci, graficy, programiści, pracownicy marketingu. Taką formę zatrudnienia popierają m.in. osoby niepełnosprawne, mieszkające w dużej odległości od siedziby przedsiębiorstwa czy młode matki. Kto jednak uważa, że można jednocześnie zdalnie pracować i opiekować się dziećmi albo w czasie pracy załatwiać prywatne sprawy, jest w błędzie. Praca wykonywana z domu musi być równie wydajna, jak gdyby wykonywało się obowiązki w firmie. Gdy ktoś będzie mieszał obowiązki domowe z pracą, szybko wyjdzie to na jaw.

Umowa o telepracę

Praca w domu jest wykonywana na podstawie różnych rodzajów umów. Może to być umowa zlecenie, o dzieło albo też umowa o pracę zdalną. Ta ostatnia nie różni się praktycznie niczym od tradycyjnej umowy o pracę z wyjątkiem tego, że umowa o pracę jest wykonywana w siedzibie firmy, a ta druga – w domu. Urlop i inne świadczenia są takie same, jak w przypadku innych umów (zależnie od ich rodzaju).

Zobacz też: Korzyści i wyzwania pracy zdalnej 

Korzyści z telepracy płynące

Na telepracy korzystają zazwyczaj obie strony: szef i pracownik. Ten pierwszy dlatego, że ma niższe koszty utrzymania firmy, bo jego ludzie wykonują obowiązki siedząc w swoich domach. Przedsiębiorca płaci zatem mniejsze rachunki za prąd, wodę, ogrzewanie, nawet wywóz śmieci. Korzyścią pracownika jest natomiast oszczędność czasu. Bywa, że dojazd do biura zająłby mu godzinę w jedną stronę, więc tutaj problem odpada. Zatrudnieni muszą jednak mieć stały dostęp do Internetu, co w obecnych czasach nie jest przecież wygórowanym wymogiem.

Czas na obowiązki

Praca na odległość, jeżeli nie ogranicza się do konkretnego terytorium, może pomóc w osiągnięciu lepszych wyników pracy niż gdyby te same działania były wykonywane w biurze. To dlatego, że – przynajmniej zdaniem niektórych – w domu można bardziej się skupić. Taka praca jest wykonywana z reguły w standardowych godzinach (np. 8-16, 9-17). Równie dobrze początek i koniec dnia może być ustalany przez pracownika, za zgodą szefa, indywidualnie.

Telepraca przeznaczona jest jedynie dla osób potrafiących działać na osobności. Człowiek musi wykazywać się wysokim stopniem samodyscypliny i samodzielnością. Chęć do pracy też jest istotna. Zdarza się, że w domu odechciewa się pracować, bo dom nie kojarzy się z pracą, tylko z mieszkaniem. Tymczasem w przypadku telepracy dom to po części firma jakby jednoosobowa.

Co Ty na to?: Praca poza biurem sprzyja efektywności 

Telepracownicy, podobnie, jak „zwyczajni" pracownicy, mogą liczyć np. na bony świąteczne, dodatkowe pakiety uprawniające do korzystania z prywatnej opieki medycznej, wczasy pod gruszą, karty pracownicze, karnety rodzinne do wykorzystania m.in. w centrum sportu i rekreacji czy dopłaty do wyżywienia (na wzór standardowych stołówek).

Światło na biurko

Ergonomia w miejscu pracy jest ważna. I obowiązuje także w telepracy. Odpowiednie biurko, krzesło biurowe, kąt nachylenia i intensywność padania światła oraz temperatura panująca w pomieszczeniu, wilgotność pomieszczenia – nie tylko o te warunki musi zadbać telepracownik. To wynika z przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy.

Szef narzeka

Wady pracy zdalnej również występują. Szef nie może ingerować i kontrolować wykonania poszczególnych etapów zadań, jak miałoby to miejsce, gdyby jego podwładny był w siedzibie. To może natomiast powodować, że – w razie wystąpienia problemów – trudno będzie reagować na nie na bieżąco. Podobnie jest z kontrolą wyników pracy. Mówi się jednak, że w pracy zdalnej wynik jest ważniejszy niż sposób osiągnięcia tego efektu.

Wybrani szefowie narzekają też, że nie mogą sprawować nadzoru nad telepracownikami w taki sposób, jak mogliby to robić w firmie. Na koszty też narzekają: muszą przecież zapewnić telezałodze sprzęt do wykonywania pracy w warunkach domowych, a przykładowo zakup komputerów z odpowiednim oprogramowaniem kosztuje czasem nawet ponad 100 tysięcy złotych.

Bywa, że najlepszy sprzęt zawodzi. Pojawiają się problemy z podłączeniem do systemu. Wyciek danych z bazy choćby za sprawą hakerów (ataki na serwer, pocztę elektroniczną) też się zdarza. Wielu pracowników, zwłaszcza tych, którzy nie potrafią obsługiwać komputera, korzystać z internetu i innych rozwiązań IT, nie zgadza się pracować zdalnie. Obawiają się, że po prostu nie poradzą sobie. To tzw. bariera techniczna (lub technologiczna).

Syndrom wyobcowania

Utożsamianie się pracownika z firmą też w przypadku telepracy jest mniejsze niż gdyby zatrudniony co dzień pojawiał się w przedsiębiorstwie. Jeżeli natomiast pracownik nie czuje przywiązania do firmy, zazwyczaj ma mniejszą motywację do działania. Kolejny minus: kontakty międzyludzkie, a raczej ich brak. Kto lubi przebywać i pracować wśród ludzi, raczej nie odnajdzie się pracując w odosobnieniu. Kontakt przez komunikatory czy media społecznościowe może nie wystarczyć. Pojawia się wówczas syndrom wyobcowania, poczucie osamotnienia. 

Autor: Katarzyna Piojda
0komentarzy

Polecamy