Pracownicy DPS w Rokitnie chcą wyższych pensji

W Domu Pomocy Społecznej w Rokitnie trwa akcja protestacyjna. Pracownicy wywiesili flagi na budynku, domagają się podwyżek. Nie zgadzają się na propozycję starosty. Wyliczyli, że mają dostać... złotówkę dziennie!
Pracownicy DPS w Rokitnie domagają się podwyżki
W Domu Pomocy Społecznej w Rokitnie trwa akcja protestacyjna. Pracownicy domagają się podwyżki.

fot. Piotr Jędzura / Gazeta Lubuska

W domu pomocy dla dorosłych w Rokitnie (w tej wsi jest również DPS dla chłopców) pracują 73 osoby. Domagają się podwyżek. Oflagowali budynek, w środę przyjechali na sesję rady powiatu, gdyż ich placówka podlega staroście Grzegorzowi Gabryelskiemu. Mówili o głodowych pensjach. Opiekunka Krystyna Heba zarabia 1,2 tys. zł na rękę., choć ma już 34 lata stażu pracy. – I tak jestem krezuską, bo wiele moich koleżanek i kolegów ma jeszcze niższe pensje – mówi K. Heba, która jest szefową sekcji pracowników DPS w zarządzie regionu związku Solidarność.

Czytaj też: Nauczyciele dostaną średnio 150 zł brutto podwyżki

W domach pomocy pielęgniarki zarabiają mniej niż salowe w szpitalach. Jak zaznacza Justyna Pietrzak z Rokitna, równie głodowe pensje mają także inni pracownicy. – Z każdym rokiem jest coraz gorzej – dodaje.

Pani Justyna ma wyższe wykształcenie, jest terapeutką z siedmioletnim stażem. Na rękę dostaje niecałe 1,3 tys. zł. To i tak o 300 zł więcej, niż kilkunastu innych pracowników, którzy mają najniższe pensje. Czyli około tysiąc złotych. – Jak mamy za to utrzymać rodziny – pytają.

Czytaj też: Od 2012 roku płaca minimalna wzrośnie o 114 zł 

Podobne problemy występują w całym regionie. Dlatego w akcji protestacyjnej uczestniczy też personel placówki w Tursku koło Sulęcina. G. Gabryelski zaznacza jednak, że sytuacja powiatu międzyrzeckiego jest szczególna. Dlaczego? – Mamy aż sześć domów pomocy, w których przebywa ponad 400 niepełnosprawnych intelektualnie i ruchowo. Nie możemy do wszystkich dokładać, bo nie mamy na to pieniędzy. W kraju jest tylko kilka powiatów z taką liczbą placówek opiekuńczych – mówi.

Negocjacje płacowe trwają od kilku tygodni. Związkowcy i urzędnicy nie doszli jednak do porozumienia. G. Gabryelski proponuje podwyżki wynoszące 4 proc. Tymczasem w pozostałych instytucjach powiatowych pensje mają wzrosnąć o 3 proc. – To zdecydowanie za mało. Wyliczyliśmy, że przy proponowanych przez starostę czterech procentach nasze wynagrodzenia wzrosną o około trzydzieści złotych na miesiąc. Czyli o złotówkę dziennie – wylicza K. Heba.

Czytaj też: Pensje posłów jeszcze w górę? I to kilkakrotnie! 

Pracownicy domagają się zmian w systemie finansowania. Obecnie do niepełnosprawnych kierowanych przed 1 stycznia 2004 r. wojewoda Helena Hatka dokłada 1.730 zł miesięcznie. Od miesiąca nieco wyższe dotacje otrzymują dwa ośrodki, w których przebywają dzieci i młodzież. Kolejnym źródłem utrzymania mieszkańców są ich renty i emerytury. – Potrącamy im siedemdziesiąt procent świadczeń. Kwoty są jednak niewielkie, gdyż większość ma niskie renty socjalne - mówi dyrektor powiatowego centrum pomocy rodzinie Elżbieta Ostaszewska, która sprawuje nadzór nad domami.

Od siedmiu lat do pobytu mieszkańców kierowanych przez gminy dopłacają ich władze. Stawki sięgają od 2.605 do 2.769 zł. Pokrywa to w zupełności pobyt niepełnosprawnych, ale - jak zastrzega E. Ostaszewska - takie osoby stanowią zaledwie 26 proc. pensjonariuszy. Dlatego przymierza się do reorganizacji placówek, co powinno obniżyć koszty ich funkcjonowania. Jakie ma plany? Myśli np. o połączeniu administracji w obu rokitnańskich domach oraz przekazaniu zewnętrznym firmom niektórych usług. Np. prania odzieży i gotowania posiłków. Pracownicy twierdzą, że to zły pomysł. - Taka propozycja oznacza zwolnienia. Poza tym może się okazać przysłowiowym niewypałem. Stawki żywieniowe wynoszą obecnie pięć złotych i pięćdziesiąt groszy dziennie. Żadna firma nie przygotuje za taką kwotę trzech pełnowartościowych posiłków - wylicza Andrzej Andrzejczak, przewodniczący sekcji ochrony zdrowia w zarządzie regionu NSZZ Solidarność.

Czytaj też: 114 zł więcej dla pracownika, 70 zł więcej dla emeryta 

Przewodniczący rady powiatu Leslaw Hołownia zaznacza, że ze względu na skalę problemu potrzebne są decyzje na najwyższych, rządowych i sejmowych szczeblach. - Musimy zasypać parlamentarzystów i ministrów apelami. Poczekajmy jednak do rozstrzygnięcia wyborów - radzi. 

Autor: Jakub Pikulik
Współpraca: Dariusz Brożek
Podziel się:
Wersja do drukuWersja do druku
3komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (3)

mam wykształcenie wyzsze podyplomowe i chetnie podejme prace nawet za te pieniadze i to juz od zaraz...Strajkujcie , moze to zaraz dla mnie szybko nadejdzie .
Bezrobotna, 01.10.2011, 18:02
Wiem skąd wziąć pieniądze, może trzeba przeorganizować pracę działów w Starostwie Powiatowym, np. z tego co mi wiadomo w innych starostwach w celu wypracowania oszczędności/ cięcia kosztów "rozdmuchanej" biurokracji łączy się wydziały w celu wyeliminowania "naczelników/kierowników", którzy kierują działami, które liczą po kilka osób np. łączy się wydział środowiska z budownictwem itp. - zostaje jeden kierownik/naczelnik i miesięczna pensja w granicach 3.000 zł netto zostaje w Starostwie, licząc te zdaje się 72 osoby w DPS to po likwidacji stanowiska i przeznaczeniu tej kwoty na ich pensje, to każdy by dostał po około 42 zł, np. w naszym w wydziale budownictwa pracuje z 6-7 osób a w środowisku chyba 3 czy 4, nie słyszałem żeby jakikolwiek wydział w innym starostwie o podobnym zasięgu terytorialnym zatrudniał tyle osób w jednym wydziale (ze szczególnym wskazaniem na budownictwo), łączone wydziały w innych Starostwach mają po 5-7 osób, poza tym słyszałem że, po mimo tak wielkiej obsady ludzie mówią że z obsługi petenta to są "średnio" zadowoleni , ale to tak na marginesie , ale wracając do tematu może da to komuś do myślenia i ktoś wyciągnie z tego jakieś wnioski ???, jeśli nie teraz, to może po wyborach, jak nie zrobimy czegoś sami, to nie liczmy na "bombardowanie" posłów po wyborach, posły jak to posły przed wyborami na tak, a po wyborach to różnie z tym "obietnicami" bywa.
Janusz Kowalski, 01.10.2011, 22:37
bardzo niskie zarobki. PANI ANNA K. z domu pomocy z m-cza czy kierownik dzialau Teresa Sz. wielkie panie a siedza na stołkach nic nie robia a od innych wymagaja bog wie czego. trzeba sie na zapierdzielac a one tylko palcem potrafia pokazywac za co biora ladne pieniadze a podejscia wogole nie maja!!!!
pracownik dps, 26.05.2012, 10:35