Pronar Narew. Tysiąc nowych miejsc pracy

Pronar z Narwi, potentat produkujący ciągniki i maszyny rolnicze, w tym roku ma zamiar zatrudnić nawet ponad tysiąc osób.
Pronar poszukuje fachowców
Pronar poszukuje fachowców.

fot. archiwum APP

Poszukiwani są spawacze, ślusarze, lakiernicy, handlowcy. - To dobry znak, że w tych trudnych czasach firma może się rozwijać - mówi prof. Robert Ciborowski, ekonomista z Uniwersytetu w Białymstoku.

Taka wielka rekrutacja w jednej firmie to ewenement w skali całego regionu. Nigdy wcześniej żadna spółka nie zatrudniła aż tylu fachowców w jednym roku.

- Ubiegłoroczni rekordziści to m.in. SaMASZ i Castorama - przypomina Jolanta Tulkis, rzeczniczka białostockiego urzędu pracy. Firma z Białegostoku oraz hipermarket budowlany, który właśnie rozpoczął działalność, zatrudniły wtedy po około 150 osób.

Czytaj na Strefie Biznesu: Pronar Narew zatrudni setki ludzi

Teraz Pronar informuje o megarekrutacji. W swoich zakładach, w Narwi, Narewce i Sidrze, zatrudnia ponad 1700 osób. 700 kolejnych pracę znajdzie w Siemiatyczach, gdzie uruchamiana jest fabryka urządzeń komunalnych. Do połowy roku powstanie też zakład w Hajnówce. To oznacza pracę dla następnych trzystu specjalistów.

- Poszukujemy głównie ślusarzy, spawaczy, lakierników, frezerów, pracowników obrabiarek czy handlowców - wymienia Sergiusz Martyniuk, prezes Pronaru.

- To świetna wiadomość. Jesteśmy gotowi przeprowadzić szkolenia dla bezrobotnych, by podnieśli swoje kwalifikacje na potrzeby Pronaru - mówi Włodzimierz Pietroczuk, starosta hajnowski.

Optymistą jest Lech Pilecki, prezes Podlaskiego Klubu Biznesu. - Coś drgnęło w przemyśle maszynowym. To bardzo dobre informacje - mówi.

Zdaniem profesora Roberta Ciborowskiego, ekonomisty z z Uniwersytetu w Białymstoku, przykład Pronaru to dobry znak, że w tych trudnych czasach firma może się rozwijać. - Nie jest to jednak stały kierunek, bowiem na Podlasiu są przedsiębiorstwa, które nie zawsze sobie radzą - podkreśla profesor Ciborowski.

Tak wynika też ze statystyk Powiatowego Urzędu Pracy w Białymstoku. Od stycznia zamiar redukcji zatrudnienia zgłosiło aż sześć firm. W sumie może zostać zwolnionych 86 osób. A to dopiero początek roku.

W ubiegłym roku w Białymstoku i naszym powiecie pracę straciły 494 osoby. Najgorzej było w 2009 roku. Zwolnione zostały wówczas 972 osoby.

Liczby

25000 - tylu bezrobotnych jest zarejestrowanych w Powiatowym Urzędzie Pracy w Białymstoku

230 - tyle jest ofert staży, szkoleń i innych form aktywizacji zawodowej

70 - tyle jest ofert pracy 

Autor: regioPraca.pl
Współpraca: Julita Januszkiewicz
10komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (10)

czyt, 16.02.2012, 12:50
zombel, 16.02.2012, 13:05
Powodzienia na kołowni , 16.02.2012, 14:13
a dlaczego na kołowni tak ciężko? pewnie ciężej niż przy budce z piwem;) ale live is brual.
buszujący, 16.02.2012, 14:16
chyba ze sam chcesz tam sprobowac swoich sił. Skoro nie znasz charakteru pracy na tym dziale to nie porównuj do stania pod budka z piwem. Za taka harówe,za takie pieniadze i odjac dojazdy nie dziwi mnie ze zawsze widze ogloszenie z pronaru slusarz spawacz
zombel, 17.02.2012, 11:42
zombel, 17.02.2012, 11:43
a o niewolników coraz trudniej.
ivan, 16.02.2012, 13:33
W tych czasach ciezko o niewolnikow specialisci wyjechali ale pozostali ludzie ktorzy nie sa specialistami a na czyms sie znaja tez jest nie wielu ale jesli szukaja niewolnikow z wiosek bo kto z bialegostoku bedzie jezdzil do roboty 40km i spowrotem watpie nie pojedzie nawet zeby mu dawali 2 tys brutto
Kowalski Jan, 16.02.2012, 14:35
Nawet jak znajdą dobrych fachowców to i tak wszystko spier...ą, przykładem jest konstruktor czaplajewicz który uciekł z SAMASZ-u z rysunkami i tu rysuje kosiarki i sprzęt zielonkowy totalna porażka jakiej świt nie widział a później to gówno trzeba poskładać a ni chu.... nie pasuje wrrrrrrrrr...... debi....
staszek, 16.02.2012, 17:48
Kołownia to kołhoz.Za te pieniądze jakie tam się dostaje i jaką pracę trzeba wykonywać to odradzam każdemu.Wiem bo tam pracowałem.
aha, 19.02.2012, 19:59