Urzędnicy uważają, że zarabiają za mało. I są wściekli
Jedna z zielonogórskich kawiarni. Tu spotykamy się na prośbę pracowników Lubuskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych. To od nich kilka dni wcześniej dostaliśmy list, w którym skarżą się na wyjątkowo niskie zarobki. Niższe niż w innych urzędach podległych marszałkowi. Petycję podpisało ponad 80 osób, ale na spotkanie przybyło 15. Reporter pytał i notował, przybyli narzekali. Anonimowo. Jeśli padały, to tylko imiona. Te na prośbę rozmówców, zmieniliśmy.
Czytaj też: Polscy nauczyciele pracują najkrócej na świecie
- Pracuję 20 lat i dostaję na rękę 1.500 zł - wyliczyła swoje pobory pani Alina. - To prawda, brutto będzie to nieco ponad 2.000 zł.
- U nas dobrze zarabiają tylko byli dyrektorzy. Stracili stanowiska, utrzymali pensje. A uprawnienia mają podobne do moich. Czy to sprawiedliwe? - pyta pan Tadeusz.
- Ostatnio dostałam awans i obowiązki po zwolnionej koleżance. I ani grosza podwyżki. Czy jestem wołem roboczym? A mam dwójkę dzieci - usłyszeliśmy od pani Kazimiery.
- Pisaliśmy wielokrotnie do dyrektora, by podwyższył pobory. Ale jeśli w ciągu trzech lat zmienia się pięciu dyrektorów, to pewnie nie mają oni czasu, by zadbać o pracowników. Obecny jest młody i nie ma dojścia do marszałka. Tracimy na tym wszyscy - to słowa pana Wojtka.
- Czy to dobra polityka, że trzy osoby odeszły na emeryturę, dostały odprawy i po kilku dniach wróciły do tych samych biurek? Może należało zatrudnić młodych? - pyta tym razem pani Irena.
Czytaj też: Lubuska lista płac, cz. 3. Zarobki w regionie
- Człowiek może by siedział cicho, ale niebawem nie będzie za co żyć. Ja też dostaję około 1.500 zł - wylicza młoda blondynka. A jej sąsiadka, pani Kasia, dodaje: - Za takie pieniądze każdy lepiej wykształcony poszuka innej firmy, a ominie nasz zarząd. Kto wtedy będzie pracował? Czy dyrektor nie zdaje sobie z tego sprawy?
Podobne, ale także inne zarzuty można przeczytać w petycji, która dotarła do dyrektora LZMiUW oraz członka zarządu województwa Stanisława Tomczyszyna.
Obok podstawowego zarzutu o niskich płacach dyrekcji zarzuca się, że wciąż przyjmuje się nowych ludzi, a ogólny fundusz płac się nie zmienia. Pracowników zdenerwowało też to, że oszczędności, które powstały z niewykorzystania części wynagrodzeń, zostały zwrócone do marszałka.
Dyrektor Janusz Marciniak jest szefem zarządu rok. Z niektórymi zarzutami się zgadza, z innymi nie. Ale przyznaje, że faktycznie w ostatnich kilku latach pracownicy nie dostali podwyżek. - Widzę ten problem, pracownicy często o nim wspominają, ale niewiele mogę w tej sprawie zrobić. Odczuwamy to też przy ogłaszanych konkursach na różne stanowiska. Niektóre z braku chętnych nie zostały rozstrzygnięte. Oferowaliśmy zbyt mało - dodaje Marciniak.
Czytaj też: Ile powinna wynosić płaca minimalna?
Dyrektor nie zgadza się jednak z zarzutem, że pięciu byłych dyrektorów ma wysokie pobory.
- Faktycznie to tylko jeden przypadek. Byłemu dyrektorowi zaproponowałem niższe pobory, ale nie zgodzili się radni. Sprawa jest w sądzie - wyjaśnia.
Potwierdza też, że zatrudnił byłych pracowników, a obecnie emerytów. - Pod koniec roku nie mogę się pozbyć trzech pracowników. Mamy zbyt dużo zadań, a nowi musieliby mieć czas na przyuczenie się - argumentuje.
Nasz rozmówca potwierdza też częściowo zarzut, że w 2010 roku urząd marszałkowski zabrał zaoszczędzone pieniądze. - To nie jest tak, że nam się daje pieniądze z góry. Ale faktycznie w zeszłym roku odeszło mniej osób niż planowaliśmy, nie było potrzeby wypłaty odpraw i nieco pieniędzy zaoszczędziliśmy. Ale wtedy skarbnik województwa wobec kłopotów w budżecie zdecydowała, że nie mogą one trafić na podwyżki.
Dyrektor Marciniak nie zgadza się także z zarzutami, iż mnoży stanowiska kierownicze. - Przez ostatni rok powstało jedynie stanowisko kierownika nadzoru w dziale eksploatacji. A to dlatego, że wykonujemy dużo zadań związanych z usuwaniem skutków powodzi. I ktoś to musi pilnować.
Czy pracownicy mogą liczyć na podwyżki - pytamy dyrektora.
- W tym roku zapewne nie. Ale w przyszłym taka szansa istnieje. Po pierwsze, poprosiłem o to zarząd województwa, rozmawiałem w tej sprawie z panem Tomczyszynem. Na razie marszałkowie pracują nad budżetem na 2012 rok. Po drugie, sam zaoszczędziłem niewielką sumę, bo zwolniłem osoby w parku samochodowym. I te pieniądze powinny trafić do ludzi. Niczego konkretnego nie mogę jednak obiecać. Zresztą podobnie jest w zarządach innych województw. Z moich rozmów z dyrektorami wynika, że w niektórych województwach zarobki są wyższe, ale w innych podobne do naszych - tłumaczy dyrektor Marciniak.
Czytaj też: Lubuska lista płac, cz. 1. Zobacz, ile można zarobić w regionie
Członek zarządu województwa Stanisław Tomczyszyn potwierdza, że do 15 listopada marszałkowie pracują nad przyszłorocznym budżetem. - Wiem o niskich płacach w zarządzie melioracji. Chociaż z moich obserwacji wynika, że osoby o wyższych kwalifikacjach zarabiają jednak więcej. Ale jeśli będzie taka możliwość, to na przyszły rok budżet na płace w zarządzie melioracji będzie wyższy. Ale to wszystko zależy od możliwości finansowych województwa - zastrzega Tomczyszyn.
A ile zarabiają zielonogórzanie w firmach? W Stelmecie średnie płace wynoszą ok. 3,5 tys. zł, a najniższa na produkcji rozpoczyna się najczęściej od 2 tys. zł. Grubo powyżej średniej otrzymują inżynierowie i kierownicy. W jednej z bardziej znanych firm budowlanych robotnik dostaje ok. 3,5 tys. zł miesięcznie, a inżynier nadzoru około 4,5 tys. zł. Ale tu niebawem może być gorzej. Wiele firm boryka się z pozyskaniem nowych zamówień. To oznacza niższe płace, a nawet zwolnienia. W Eurovii, firmie budującej drogi, średnia płaca pracownika to ok. 3,6 tys. zł (ale z nadgodzinami), natomiast inżyniera nawet 6 tys. zł. - Ale zbliża się kryzys. Dlatego pewnie będziemy musieli ograniczyć zatrudnienie, a także obniżyć pobory - zapowiedział dyrektor Robert Foszcz. Na zarobki nie powinni narzekać też kierowcy. Ci wyjeżdżający za granicę kasują nawet powyżej 5 tys. zł miesięcznie. Ale jeżdżący po drogach krajowych niekiedy dostają do 3 tys. zł.
Nie marudzcie .Ojczyzna przeciez was kocha a nie kasa tylko miłość jest w zyciu najważniejsza ;-)))
Ach jak bardzo bym chciała dostać na rękę 1.500 zł !!! ale z przykrością przyznaję że dostaję na rękę 800- 900 zł to przy pełnym miesiącu pracy a gdy są dni postojowe bo to jest firma produkcyjna ( do NIEMIEC) to nawet 600- 700 a nasz szef to nawet potrafi szarpnąć pracownikiem !! i jeszcze powiedzieć głośno przy pracownikach, że szkoda że ta pani którą szarpnął nie dostała zawału a kobieta którą szarpnął jest po 50 i choruje na serce a nasz boss ok, 40. To jest POLSKA !! i polscy pracodawcy !!
Mieliscie mozliwosc to zmienic podczas wyborów....... a jestem pewien ze 80% z was głosowało na partie rzadzaca , wiec przestancie narzekac i do pracy rodacy .......chciałem tylko dodac ze nie jestem ani pisowcem ani lewicowcem czy cos w tym rodzaju ,jestem człowiekiem ktory widzi ze zle sie dzieje w tym kraju i bedzie jeszcze gorzej ,patrzac chociazby na ceny paliw .......ale to juz osobny temat .
Wszędzie kasa jest na górze a szary pracownik nie ma nic. A jak upomina się o swoje to go wywalają na zbity pysk i nie ma wtedy już nic. Pewnie w tym urzędzie dyrektorzy nie narzekają na pensję a ich forsą można by obdzielić 1/3 pracowników, ale ludzie, tak jest wszędzie...
Serwis regiopraca.pl to bardzo obszerna baza ofert pracy. Znajdziesz tu ogłoszenia pracodawców z całej Polski oraz liczne propozycje pracy za granicą. Oferujemy wzory dokumentów kadrowych, przepisy prawa pracy oraz porady i komentarze ekspertów z zakresu prawa pracy, praw pracownika oraz samozatrudnienia - zakładania własnej firmy. Doradzamy jak napisać CV i list motywacyjny, jak powinna wyglądać rozmowa kwalifikacyjna. Dowiesz się u nas także, ile zarabia przeciętnie mieszkaniec Twojego regionu, gdzie powstają nowe miejsca pracy i jakie oferty przedstawiają firmy podczas targów pracy.

