W Świętokrzyskiem kwitnie agroturystyczny biznes. Sprawdziliśmy, czy się opłaca

Sprzedają czyste powietrze, nieskażoną przyrodę i zdrowe wiejskie jadło. Czy z tego da się wyżyć? Właściciele gospodarstw agroturystycznych opowiedzieli nam o swojej pracy.
W Świętokrzyskiem kwitnie agroturystyczny biznes. Sprawdziliśmy, czy się opłaca

fot. morguefile.com

Zobacz też: Zarobki osób po pięćdziesiątce. Im starszy pracownik tym większa pensja 

Jadwiga Dulęba razem z mężem prowadzi gospodarstwo Na Górce, we Wzdole Wiącka, w gminie Bodzentyn.

– Nasze gospodarstwo agroturystyczne jest niewielkie, może przyjąć maksymalnie dziesięć osób, a koszt pobytu dla jednej osoby z całodobowym wyżywieniem wynosi 65 złotych. Wyżyć się z tego raczej nie da i ja z mężem traktuję to jedynie jako działalność dodatkową, aby sobie dorobić – mówi Jadwiga Dulęba. – Prowadzimy jeszcze gospodarstwo rolne, ja jestem radną gminy Bodzentyn, więc dochody mamy z kilku źródeł i na brak zajęcia nie narzekamy. Ale kochamy ludzi, lubimy ich poznawać i uczyć się od nich wielu rzeczy.

- W zamian oferujemy pyszne, proste wiejskie jedzenie, jajka od kur z zagrody, własnoręcznie upieczony chleb i kontakt z piękną przyrodą i zwierzętami, które hodujemy w gospodarstwie. Nasze kucyki, kozy i krowy uwielbiają wszystkie dzieci. Cieszy nas, że wracają tu ludzie, którzy już u nas byli, wśród nich są na przykład profesorowie z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Docenili zalety naszego gospodarstwa i chętnie tu wracają. Oczywiście jesienią i zimą gości jest mniej, ale za od wiosny panuje u nas duży ruch – mówi pani Jadwiga.

- Majątku na takiej małej działalności zbić się nie da, ale w życiu trzeba się czymś zająć, a nie narzekać na biedę – mówi pani Jadwiga. – Wszystkim, którzy mają ku temu warunki, polecam taką formę działalności, chociaż oczywiście pracy przy tym nie brakuje, bo o gości trzeba zadbać szczególnie. Ale ja wychowałam już pięcioro dzieci i teraz mam trochę czasu do zagospodarowania. Zdecydowałam się więc na turystykę wiejską i jestem bardzo zadowolona – dodaje.

Zobacz też: Ponad 2/3 Polaków czuje się przepracowanych 

Do Raju przy Gościńcu w Krajnie I, w sercu Gór Świętokrzyskich zaprasza Teresa Szlufik, właścicielka gospodarstwa agroturystycznego, które oferuje 4 pokoje gościnne dla amatorów wypoczynku na wsi. – Okolica jest przepiękna, więc chętni na wypoczynek są, ale o tej porze turystów nie jest za wielu. Sezon u nas zacznie się zimą, gdy ruszą wyciągi narciarskie, bo zatrzymują się u nas głównie narciarze. Nocleg kosztuje 25 złotych, śniadanie jest za 10-15 złotych, a obiad za 20.

Przy gościach pracuje cała rodzina, włącznie z dziećmi, które mają 21, 18 i 15 lat. Ale z gospodarstwa tej wielkości utrzymać się nie sposób. Można tylko dorobić trochę pieniędzy – mówi pani Teresa. – Oczywiście oferujemy wszystko, czego szukają nasi goście, także jeśli chodzi o jedzenie, bo mamy swoje kury, mleko i gotujemy także dania regionalne - dodaje.

Niezwykłe miejsce na odpoczynek poleca Agnieszka Wysocka, która razem z mężem Pawłem prowadzi w Lubani koło Chmielnika Gospodarstwo Agroturystyczne Różane Wzgórze. Ogród, dom i wnętrze toną w różach – tych żywych i tych malowanych.

Zobacz też: Minimalne wynagrodzenie za godzinę pracy. Ministerstwo opracowuje nowe przepisy 

– To mój ulubiony motyw, stąd taka aranżacja. A jeśli chodzi o biznes, to uważam, że z zasady prowadzą go ludzie, którzy kochają gości. Lubią dla nich gotować, sprzątać. Urządzać atrakcje – u nas do takich należą na przykład konie i gęsi, a także smaczne wiejskie jedzenie. Ale niestety, w obecnych czasach utrzymać się z tego jest trudno. Ja jednak nie rezygnuję  – mówi pani Agnieszka. - Z doświadczenia wiem, że w pozyskiwaniu gości bardzo ważną rolę odgrywa pomysł, Internet i szeptana reklama, gdy jeden poleca miejsce drugiemu. Ważna jest też elastyczność oferty i kalkulacji cen, stąd ja nie podaję ich, bo zależą od czasu, sytuacji na rynku. Jestem otwarta na negocjacje – mówi. – Uważam jednak, że to dobry pomysł na dodatkowy dochód, trzeba mieć jednak samozaparcie w realizacji tego przedsięwzięcia - dodaje.    

Marzena SMORĘDA

Autor: Marzena SMORĘDA
Podziel się:
Wersja do drukuWersja do druku
0komentarzy