Bezrobocie w Toruniu nie hamuje. Kto ma szansę na pracę?

Około 10 tys. osób w Toruniu rozgląda się gorączkowo za posadą. Pracodawcy nie potrzebują sprzedawcy, murarza i kucharza. W cenie są za to spece od internetu, spawacze i pracownicy barów szybkiej obsługi.
Torunianie
Anna Komorowska, Daniela Wengler, Tadeusz Kalinowski i Beata Studzińska ocenili dla nas toruński rynek pracy.

fot. Fot. Dominika Majewska/Gazeta Pomorska

Tak źle nie było od kilku lat. Urzędy pracy przeżywają prawdziwe oblężenie. Bezrobocie daje się we znaki już ponad 2 mln osób w całym kraju. W Toruniu kolejka w pośredniaku również z miesiąca na miesiąc się wydłuża. W lutym w urzędzie pracy zarejestrowanych było ponad 10 tys. mieszkańców. Na terenie powiatu toruńskiego sytuacja nie wygląda wcale lepiej. Pod koniec roku stopa bezrobocia osiągnęła tam alarmujący poziom 19 proc.

Kto ma u nas najgorzej? Najtrudniej jest u nas sprzedawcom. Ten fach należy do zawodów nadwyżkowych, a to oznacza, że w tej grupie bój o posadę jest wyjątkowo zażarty. W województwie nie będzie też łatwo ślusarzowi, murarzowi i kucharzowi.
Szanse na nową pracę mają za to pomocnicy biblioteczni, spawacze i spece od internetu. Dodatkowych rąk do pracy potrzebuje też u nas branża gastronomiczna. W punktach typu fast food zapotrzebowanie na pracowników nie słabnie. Tyle w teorii.

Co o lokalnym rynku pracy myślą sami mieszkańcy?
Anna Komorowska, jak sama mówi "ma farta" i pracuje w Towarzystwie Profilaktyki i Przeciwdziałania Uzależnieniom. - Szukanie etatu trwało u mnie tylko trzy tygodnie - mówi. - Ale wiem, że w Toruniu inni takiego szczęścia nie mają, a pogoń za posadą może nie mieć końca. O pośredniakach nie ma najlepszego zdania. - Oni raczej nie pomogą. A później? - Nie można sobie odpuszczać, trzeba pracować na pełnych obrotach!

Zobacz także: Certyfikat zawodowy ważniejszy od dyplomu 

Daniela Wengler jest emerytką, ale nie myśli o wygodnym zaleganiu na kanapie. - Od 10 lat codziennie chodzę do tego samego miejsca - opowiada. - Dawno nie musiałam szukać pracy i bardzo dobrze, bo w Toruniu o nią ciężko. Emerytka uważa, że etat zdobywają ci, którzy są odpowiednio zdeterminowani. - Bezrobocie bezrobociem, ale nikt mi nie wmówi, że się nie da. Dla chcącego nic trudnego! - dodaje. A jak zachować posadę? Daniela Wengler ma na to niezawodną receptę: trzeba dawać z siebie 100 proc.
Podobnego zdania jest Janusz Bokser, kierownik Centrum Informacji i Planowania Kariery Zawodowej. - Statystyki straszą, ale można wyjść cało z tej sytuacji - mówi. - Poradzą sobie ci, którzy mają na siebie pomysł i smykałkę do robienia interesów - twierdzi. - Dobrze też znaleźć sobie jakąś niszę. Jest mnóstwo branż nieodkrytych, z dużym potencjałem, rownież w Toruniu i okolicach. Co na przykład? Usługi dla seniorów.

Tadeusz Kalinowski od wielu lat prowadzi własną cukiernię. Kiepska sytuacja gospodarcza odbija się mocno na toruńskich przedsiębiorcach. - Prowadzenie własnego biznesu teraz nie jest proste - wyjaśnia. - Ludzie pracy nie mają, mniej wydają, a to się wszystko musi przecież kręcić.

Według cukiernika zdobycie posady graniczy z cudem, a najlepiej załapać się sektorze administracji państwowej. - Ci to mają dobrze! - mówi. Z utrzymaniem pracy też łatwo nie jest. - Nie ma reguły, wszystko opiera się na pieniądzu, a w tak niepewnych czasach posady nie można być nigdy pewnym.
Mama dwójki dzieci, Beata Studzińska z Cierpic jest większą optymistką. - Zajęłam się wychowywaniem dzieci, ale powoli zaczynam myśleć o powrocie do gry - mówi. - Nie od razu zawojuję rynek pracy, ale jestem dobrej myśli. - Nie przejmuje się szalejącym bezrobociem. - Liczy się zaangażowanie i rzetelność, a tego mam pod dostatkiem. 

Przeczytaj również: Kujawsko-pomorskie: 104 mln zł dla pośredniaków na walkę z bezrobociem 

Autor: Dominika Majewska
Podziel się:
Wersja do drukuWersja do druku
8komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (8)

neo, 19.03.2013, 15:24
muszą zarobić na reklamach :/nic innego mi nie przychodzi do głowy .. przeciez każdy kto nie ma pracy wie że jak nie ma to możesz sobie szukać do usr. śmierci a nie znajdziesz bo nie ma wiatru w polu jak nie ma wiatru w polu :/ i nie przekonuje mnie wciskanie kitu typu jak ktoś chce to potrafi, trzeba tylk o zrobić to tamto dać z siebie wszystko ... :/ widać że nie ma pojęcia o szukaniu pracy ten co to pisał i ten co to dyktował
fdas, 23.03.2013, 16:51
i niepracującej matki na temat rynku pracy. Dobór rozmówców po prostu świetny.
k, 19.03.2013, 15:25
Pomocnik biblioteczny? A co to za praca i jakie kwalifikacje są tam potrzebne? No i ile miejsc takiej pracy w Toruniu można znaleźć? Pewnie ze dwa, dla studentów myślę. Strasznie pomocny ten artykuł, nie ma co. Po co to pisać w ogóle.
OldestWoman, 19.03.2013, 19:57
to żadna determinacja nie POmoże.Zapomieli dodać ,że najlepiej załapać się do sejmu, senatu ,urzędu marszałkowskiego -trzeba być z dworu cara Piotra, wówczas za POdatki innych masz dobrze.
gęgalski, 19.03.2013, 20:15
uważam, że ten artykuł wzbudził i jak sądzę nadal wzbudza wściekłość wielu osób zmagających się z codzienną walką o zdobycie posady. Wypowiada się emerytka i piekarz - ha,ha,ha. Jak to ta Pani ujęła problem - "dla chcącego nic trudnego" i że "trzeba być zdeterminowanym" a potem to już tylko dawać z siebie wszystko i pracować na pełnych obrotach. Naprawdę trzeba było poszukać do tego artykułu kogoś z mądrzejszym podejściem do życia i jego problemów. Rozumiem,że autor tego artykułu musiał kogoś znaleźć, żeby nie mając nic też nie postawić się w sytuacji tych " niechcących nieudaczników", ale albo trzeba problem przedstawić w pełnej okazałości, albo nie robić szopki z poważnego tematu. Nie wyobrażam sobie siebie w sytuacji, że dostaję w końcu pracę i staje przed kamerą i radośnie się uśmiechając ćwierkam - " a no troszkę problemów było, tylko dwa lata na długach i pożyczkach, no fakt dzieci nie miały prezentów świątecznych i żadnych wakacji, ale co tam, jak ktoś bardzo, bardzo chce, dla wszystkich praca jest, błąd tkwi w nas, a jak już się ma pracę, to nic tylko robić, robić i robić. No fakt, za nasze zaangażowanie może nas spotkać niemiła niespodzianka np. redukcja etatów, brak miejsca dla kuzynki pana kierownika ( a nasze stanowisko dla niej świetnie się nadaje ) albo stajemy się po prostu niepotrzebni, no na zasadzie "murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść". Ale teraz pracę mam, a reszta się sama ułoży". Napisałam ten komentarz pod wpływem emocji, ale tak naprawdę sobie myślę, że słowa "bez komentarza" lepiej oddałyby podsumowanie treści tego artykułu.
poszukująca pracy, 20.03.2013, 00:05
uważam, że ten artykuł wzbudził i jak sądzę nadal wzbudza wściekłość wielu osób zmagających się z codzienną walką o zdobycie posady. Wypowiada się emerytka i piekarz - ha,ha,ha. Jak to ta Pani ujęła problem - "dla chcącego nic trudnego" i że "trzeba być zdeterminowanym" a potem to już tylko dawać z siebie wszystko i pracować na pełnych obrotach. Naprawdę trzeba było poszukać do tego artykułu kogoś z mądrzejszym podejściem do życia i jego problemów. Rozumiem,że autor tego artykułu musiał kogoś znaleźć, żeby nie mając nic też nie postawić się w sytuacji tych " niechcących nieudaczników", ale albo trzeba problem przedstawić w pełnej okazałości, albo nie robić szopki z poważnego tematu. Nie wyobrażam sobie siebie w sytuacji, że dostaję w końcu pracę i staje przed kamerą i radośnie się uśmiechając ćwierkam - " a no troszkę problemów było, tylko dwa lata na długach i pożyczkach, no fakt dzieci nie miały prezentów świątecznych i żadnych wakacji, ale co tam, jak ktoś bardzo, bardzo chce, dla wszystkich praca jest, błąd tkwi w nas, a jak już się ma pracę, to nic tylko robić, robić i robić. No fakt, za nasze zaangażowanie może nas spotkać niemiła niespodzianka np. redukcja etatów, brak miejsca dla kuzynki pana kierownika ( a nasze stanowisko dla niej świetnie się nadaje ) albo stajemy się po prostu niepotrzebni, no na zasadzie "murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść". Ale teraz pracę mam, a reszta się sama ułoży". Napisałam ten komentarz pod wpływem emocji, ale tak naprawdę sobie myślę, że słowa "bez komentarza" lepiej oddałyby podsumowanie treści tego artykułu.
poszukująca pracy, 20.03.2013, 00:07
... sonduję, że 90% ludzi po prostu przestaje czytać prasę obrażającą ich i ośmieszającą ich problemy :) i chwała im za to :) to oznacza że ludzie jednak myślą i mądrzeją .. długo to trwa ale dojrzewają. :)
to dobry znak.
ostatnio interia nazwała nas ludzi bezrobotnych nierobami i leniami :) już mnie tam nie zobaczyli więcej :)
popieram, 23.03.2013, 16:56