Tylko 12 proc. ofert pracy z rynku trafia do urzędów pracy

Bezrobocie na Opolszczyźnie rośnie, a ofert pracy jak na lekarstwo.Wykorzystuje to coraz więcej firm, które łamią przepisy o czasie zatrudnienia i nadużywają umów śmieciowych.
rynek pracy
15,5% wynosiła stopa bezrobocia na koniec lutego br. w Opolskiem. 13,9-14,5% ma wynieść na koniec roku.

fot. scx.hu

Takie wnioski płyną z ostatniego posiedzenia Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego w Opolu (biorą w niej udział przedstawiciele pracodawców, pracowników, instytucji i urzędów).

Informacje o opolskim rynku pracy przedstawione przez Jacka Suskiego, dyrektora Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Opolu, nie tchnęły optymizmem. Na koniec lutego mieliśmy w regionie 57,5 tys. bezrobotnych.
- W stosunku do lutego ubiegłego roku liczba ta wzrosła o 7 procent, podobnie w porównaniu z lutym 2011 roku - przyznał dyrektor Suski.

Zobacz: Opolski WUP przeszkoli opiekunki żłobkowe i będzie im przez rok płacił pensje. Pracę znajdzie 500 Opolan

Najbardziej niepokojąca, jego zdaniem, jest liczba ofert pracy wpływająca do urzędów. Powiedzieć o niej mizerna to za mało. W ub.r. było ich w regionie niespełna 29,5 tys., z czego wiele to oferty subsydiowane, czyli takie, do których PUP dopłacają, np. staże czy roboty publiczne. Okazuje się, że tylko 12 proc. firm poszukujących pracowników zgłasza się do urzędów pracy.

Zobacz: Od 18 marca dłuższy urlop macierzyński

- Reszta robi to innymi kanałami, m.in. przez samodzielnie prowadzone rekrutacje lub specjalistyczne agencje - wyjaśnił dyrektor Suski i dodał, że rząd przymierza się do zmian prawnych, które obligowałyby firmy do zgłaszania ofert do urzędów.

O niepokojącym zjawisku, upowszechniającym się szczególnie w dużych firmach, alarmował przewodniczący związków zawodowych „Alchemia" w Zawadzkiem (dawna huta Andrzej) i członek prezydium opolskiej „Solidarności".

- Ludzie, którym skończyły się umowy z firmą, są ponownie zatrudniani na tych samych stanowiskach, ale przez agencje pracy, za dużo niższe pieniądze - wyjaśnił Dariusz Brzęczek. - Problem ten podnosiliśmy dwukrotnie na takiej samej komisji w Katowicach i odbił się echem. Liczę na to, że i w Opolu spotka się z oddźwiękiem...

Przedstawiciel opolskiej inspekcji pracy podpowiadał, że w tym zakresie sporo do powiedzenia mają związki zawodowe, bowiem zgodnie z prawem w takiej sytuacji pracodawca powinien skonsultować warunki zatrudnienia przez agencję z organizacją związkową. - Jeśli tego nie robi, łamie prawo, co uprawnia organizację związkową do zgłoszenia sprawy do prokuratury - sugerował Wacław Bojnowski. Przedstawił on też efekty niektórych kontroli przeprowadzonych przez PIP.

Wynika z nich, iż obecnie największym problemem na Opolszczyźnie jest łamanie przez pracodawców przepisów o czasie pracy oraz zatrudnianie na umowy o dzieło i umowy-zlecenia w sytuacjach, gdy powinny to być umowy o pracę.

Inspektor pracy zauważył też, że szykowane przez rząd zmiany w kodeksie pracy zezwalające m.in. na roczne rozliczenia czasu pracy utrudnią kontrolowanie pracodawców w tym zakresie.

Ta wypowiedź wywołała reakcję związkowców. Cecylia Gonet, przewodnicząca opolskiej „Solidarności", zapowiedziała protest przeciwko tym zmianom.

Jutro w woj. śląskim odbędzie się strajk generalny, a w Opolu związkowcy będą pikietować pod urzędem wojewódzkim od 12.00 do 13.00, gdzie przekażą wojewodzie swoje postulaty. 

Autor: Edyta Hanszke
Podziel się:
Wersja do drukuWersja do druku
2komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (2)

Trzeba wreszcie skończyc z tą wolnoamerykanka i wprowadzić OBOWIĄZEK zatrudniania wyłacznie przez Urząd Pracy.
Po pierwsze sprawiedliwe - oferty dostępne dla wszystkich, a zwłaszcza dla najbardziej potrzebyjących.
Po drugie da to o wiele bardziej czytelny obraz rynku pracy i ukruci się zatrudnianie po znajomości.
Pracodawcy za]trudniający bna wlasną reke bez zgłąszania do PUP powinni byc karani mandatami.
okil, 25.03.2013, 20:31
AnkaW, 17.04.2013, 00:07