Bezrobotni nie szukają pracy w... urzędzie pracy

Etykietowanie:
Rozmowa z Kordianem Kolbiarzem, dyrektorem Powiatowego Urzędu Pracy w Nysie, doradcą prezydenta Bronisława Komorowskiego ds. bezrobocia.
Kordian Kolbiarz

Kordian Kolbiarz, dyrektor PUP w Nysie.

fot. Klaudia Bochenek / NTO

- Powiedział pan niedawno publicznie, że gdyby pozamykać pewnego dnia wszystkie urzędy pracy w Polsce, to nic by się złego nie stało. Pogląd jak na dyrektora jednego z nich dość niezwykły.
- Owszem, wyraziłem ten kontrowersyjny pogląd w wywiadzie dla "Polityki", ale to była taka moja prowokacja. Chciałem pobudzić do myślenia w pewien określony sposób. Bo jest z urzędami pracy jak? One są silne wtedy, kiedy mają pieniądze. Wtedy rośnie nasza popularność, wtedy jesteśmy oblegani. Bo rozdajemy pieniądze.

 

- Zaznaczmy: są to pieniądze podatnika. Polskiego lub europejskiego.
- Tak. I rzecz w tym, że udzielając dotacji na rozwój przedsiębiorczości, czyli pośrednio na walkę z bezrobociem, prowadzimy działalność parabankową, której nie powinniśmy prowadzić. Tego w Europie nie robi nikt poza Polską i to nie jest dobre. Ten obowiązek powinno się zdjąć z urzędów pracy i przerzucić na fundusze oraz banki. Natomiast wolałbym, aby zamiast rozdawnictwa pieniędzy miało miejsce autentyczne pośrednictwo pracy.

- Ale co złego w aktywizacji za pomocą pieniędzy? Skoro one już zostały komuś zabrane...
- Ja patrzę na to z perspektywy Nysy i śmiem twierdzić, że jest to problem ogólnopolski. Otóż my w ciągu pięciu lat tej działalności, czyli od momentu wejścia Polski do Unii, rozdaliśmy około dwóch i pół tysiąca dotacji na nowe firmy. I te dwa i pół tysiąca firm powstało. I wszyscy się z tego cieszyliśmy. Ale nagle przyszła chwila refleksji i chłodnej analizy i się okazało, że punkt wyjścia sprzed pięciu lat jest w naszym mieście taki sam. Jak pięć lat temu było 13 tysięcy firm, tak jest ich nadal 13 tysięcy. Czyli te pieniądze nie mają wielkiego wpływu na wzrost gospodarczy.

- Czyli się marnują? Ale można przecież zawsze powiedzieć tak: gdyby nie te pieniądze, to byłoby nie 13, ale 10 tysięcy firm.
- Można tak powiedzieć, ale tego nie wiemy. Nie mamy na to dowodów. Znamy natomiast inne liczby, jak na przykład tę, że w ciągu pięciu lat bezrobocie w powiecie nyskim spadło z 22 tysięcy do 6. Niby wielki sukces, ale... Ale gdy się popatrzy na ogólna statystykę zatrudnienia w rejonie, to ono gwałtownie spada.

- Jaki z tego wniosek?
- Że bezrobocie spadło na papierze, bo ludzie stąd pouciekali.

- Za pracą uciekli?
- Pewnie tak. Na dodatek obserwujemy tu kolejne niepokojące zjawisko. Do niedawna było tak, że większość zatrudnionych pracowała tu w sektorze prywatnym, a mniejszość w budżetówce, w administracji publicznej.

- Większość zarabiała, mniejszość przejadała.
- W uproszczeniu tak. Ale od pewnego czasu ta szala przechyla się na stronę administracji. Tu niebawem więcej osób będzie pracować w sferze budżetowej niż produkcyjnej i usługowej.

- Administracja się rozrasta? Mimo buńczucznych zapowiedzi starego-nowego rządu i wszystkich tych bajań o oszczędnym, przyjaznym państwie?
- Że się rozrasta, to jedno, ale to przede wszystkim świadczy o tym, że kurczy się gwałtownie sfera biznesu. I to jest niepokojące, to nam spędza sen z powiek. I to właśnie kazało mi sformułować tę kontrowersyjną tezę, że gdyby się zamknęło urzędy pracy, to nic by się nie stało złego ani dobrego. Bo o ile pieniądze na aktywizację rozdajemy świetnie, to jednak tej aktywizacji nie widać. A zatem trzeba skupić się na czymś innym.

- Na czym?
- Na dobrym pośredniczeniu. Najprościej jest wtedy, gdy się ma dużą pulę przedsiębiorców poszukujących pracowników, więc zapewnia się podaż pracy...

- Mogą to robić prywatne pośredniaki. Albo sam przedsiębiorca. Przykleja kartkę do bramy albo daje ogłoszenie do gazety: szukam pięciu ślusarzy. Po co mu do tego urząd?
- To ja powiem coś jeszcze, uwaga, będzie mocne. Z badań wynika, że urzędy pracy są ostatnią instancją, ostatnią skrzynką kontaktową, ostatnią deską ratunku, po którą sięgają Polacy, gdy szukają pracy. Proszę sobie wyobrazić, że tylko 7 procent rodaków szuka roboty przez urzędy pracy.

- Ja sobie wyobrażam, jak to, co pan mówi, odbiorą pana szefowie. I pana środowisko.
- No to pociągnijmy ten temat, będę masochistą. Kiedyś pytałem swoich pracowników, czy gdyby byli bez pracy, to czyby jej szukali przez urząd pracy. I proszę sobie wyobrazić, że wszyscy, jak jeden mąż, powiedzieli, że absolutnie nie.

- To tak, jakby personel szpitala nie chciał się w nim leczyć.
- Być może to wynikało z tego, że oni doskonale wiedzą, jak szukać pracy indywidualnie, w końcu doradzają w tym temacie.

- Mimo wszystko zapytam: czy nie ma pan poczucia, że uczestniczy w fikcji?
- Owszem, jestem częścią systemu, który w znacznej mierze opiera się na fikcji, natomiast jeśli dokona się kilku nawet niedużych zmian ustawowych, można uczynić z urzędów pracy sprawne narzędzie do pomagania ludziom z znajdywaniu pracy.

- Czy powiedział pan już o tym prezydentowi Komorowskiemu? W końcu pretekstem do naszej rozmowy jest pana nominacja na stanowisko prezydenckiego doradcy do spraw walki z bezrobociem.
- To się tak szumnie nazywa, a tak naprawdę to prezydent pewnie nawet nie wie o moim istnieniu. To znaczy wie, że jest taka funkcja i że on jej patronuje, ale ani mnie nie zna, ani z nim nie miałem kontaktu.

- A ja myślałem, że była już jakaś rozmowa. Jakiś obiad, kawa, wspólne piwo, podczas którego Bronisław Komorowski zapytał: No, panie Kordianie, proszę mi opowiedzieć o tych urzędach pracy, które by pan pozamykał.
- Byłoby to dla mnie zaszczytem. Na razie dostałem tylko zaproszenie Biura Polityki Społecznej przy Urzędzie Prezydenckim. To będzie taka debata ekspertów w Pałacu Prezydenckim, ale czy z udziałem samego prezydenta, nie wiem.

- Czy powie pan tam wszystko to, co mówi teraz?
- Oczywiście tak. Przy czym nie będę za tym, żeby była jasność, aby zamykać urzędy pracy. Wskażę, bo o to mnie poproszono, kierunki aktywizacji osób po pięćdziesiątce. Mam też pomysły na zmianę ustawy.

- Ja bym poprosił o jakieś konkrety. Co robić, aby - skoro nie chce pan zamykać urzędów pracy - działały one z pożytkiem, który by pana zadowolił?
- Urzędy pracy powinny zacząć profilować bezrobotnych. To się robi w Europie, u nas jeszcze nie. Polega to na tym, że się opisuje taką osobę, głównie na podstawie szczerej rozmowy, i kwalifikuje ją do jednej z grup. Jakich? Podstawowy podział jest taki: czy chce pan/pani pracować czy nie chce pan/pani pracować?

- A ktoś może nie chcieć? To po co do was przychodzi?
- Żeby mieć ubezpieczenie zdrowotne. I wtedy okay. Widocznie masz swój sposób na życie, więc bądź sobie bezrobotny, masz od nas ubezpieczenie i radź sobie sam. To jest niby brutalne, ale my wtedy możemy się skupić na pomocy tym, którzy jej naprawdę potrzebują. Z naszych badań wynika, że około 30 procent bezrobotnych, którzy się do nas zgłaszają, rzeczywiście chce od nas pracy. I my im wtedy możemy efektywnie tej pracy szukać.

- Tylko 30 procent? A cała reszta? Co to za ludzie?
- Jedna kategoria, najliczniejsza, to ci, którzy pracują na czarno. Mają takie wynagrodzenie, które im w zupełności wystarcza, chcą mieć ubezpieczenie zdrowotne i święty spokój.

- Niech się państwo ode mnie odczepi, ale w razie czego niech mnie leczy. No, ale co tacy robią, gdy im oferujecie robotę?
- Nie tylko robotę, ale i szkolenia. Przynoszą wtedy L-4 lub usprawiedliwienia różnego rodzaju. Pewien pan, gdy wyczerpał już wszystkie możliwości, chciał nam wmówić, że cierpi na chorobę, która powoduje, że on musi oddać mocz co kwadrans, więc nie może przyjeżdżać na szkolenia. Inna kategoria to ci, którzy żerują na systemie. Czyli opieka, zasiłki, zapomogi, dopłaty, dodatki pielęgnacyjne. Gdyby podjęli pracę, straciliby je. Mieliśmy człowieka, który powiedział, że pójdzie do pracy za trzy tysiące na rękę. Bo inaczej mu się nie opłaca. Jak podsumował wszystkie zasiłki, wyszło mu dwa i pół tysiąca. A nie dalej jak wczoraj miałem tu człowieka, który przyjechał oburzony, że dostał ofertę pracy. To było dwa tysiące brutto. Powiedział, że żona straci zasiłki, a on sam i tak pracuje na czarno.

- Taki bezczelny?
- Raczej zapobiegliwy. Po prostu wszystko sobie policzył i wyszło, że jak podejmie pracę od nas, to jego rodzina nie będzie miała na życie. Choć są i bezczelni. Inny powiedział mi niedawno: nie po to się zarejestrowałem jako bezrobotny, żeby podejmować pracę.

- A czy bezrobocie rozleniwia? Rozpuszcza niczym kwas siły, wolę i energię człowieka? Po jakim okresie bez pracy rozmamłuje się on, przestaje mu się chcieć?
- Gdzieś tak po roku człowiek godzi się na ogół z naszym statusem bezrobotnego. Włącza mu się wtedy takie myślenie: jak przeżyć bez pracy? Może spróbuję... Po dwóch, trzech latach taki człowiek nadaje się już tylko na klienta urzędu pracy, bo agencje prywatne go nie wezmą. One szukają rzutkich, energicznych, z motywacją. Mamy przykłady, że takie postawy odcięcia się od życia są dziedziczone. Najpierw taka postawa wynika z wygody, lenistwa, potem z bezradności, a na końcu z braku wiary w siebie, z totalnego odpuszczenia sobie. I to przechodzi na dzieci.

- Jada pan w McDonaldzie?
- Czasem.

- To proszę mi wytłumaczyć taki fenomen. Jest osiem kas, a obsługa tylko przy dwóch. Nie ma w Polsce chętnych do pracy? Czy może ci menedżerowie od szybkiego żarcia tacy obsesyjnie oszczędni i nie przyjmują?
- Może to wynika z feng shui, że w McDonaldzie musi być stale jakaś kolejka, żeby pokazać, że jest ruch? (śmiech)

- To niech w ramach tego feng shui wymontują te puste kasy, bo tylko wkurzają... W bankach też jest feng shui? I na poczcie? I na kasach w hipermarkecie? W Polsce wracają kolejki. Jak w PRL. Mimo obfitości towarów.
- No, to już chyba przerasta moje możliwości, panie redaktorze.

- Pora ponarzekać na pracodawców. Wspomniałem o menedżerach tej naszej ery postkapitalistycznej, którzy nie ryzykując grosza w biznes, jakim zarządzają, ba, biorąc kosmiczne premie, dokręcają oszczędnościową śrubę, tną etaty, zarobki, przywileje. Pomijam już to, że nierzadko działają na szkodę firmy, bo jak widzę kolejkę, to ja już w takiej knajpie nie zjem. Ale oni rozwalają coś więcej chyba. Bo społeczne poczucie sensu.
- To zjawisko też do nas jakoś dociera rykoszetem. Skarżą się stażyści, że są oszukiwani, że są mobbowani, że muszą siedzieć po godzinach, że się od nich wymaga więcej niż umowa wskazuje. Coraz więcej firm ma opinię bardzo kiepską, niestety. A z drugiej strony skarżą się pracodawcy, którzy by chcieli więcej za mniej.

- Skąd to się bierze? Z mentalności chama dorobkiewicza czy może to jednak kryzys tak dopieka przedsiębiorcom, że oni nie mają wyjścia?
- Z wszystkiego po trochu. Są różni ludzie, różne biznesy, różne sytuacje.

- A dlaczego ludzie z grupy "plus 50" mają takie kłopoty na rynku? Przecież to doświadczeni, spokojni pracownicy. Obliczalni i jakoś tam w życiu ustawieni. Mniej awanturujący się. Skąd ta miłość do smarkaczy?
- Tu rządzą stereotypy. Ja odpowiem anegdotą. Znajomy biznesmen, gdy był dziarskim czterdziestolatkiem, mówił mi zawsze, że ludzie po pięćdziesiątce to grupa niechętna nowinkom, nieufna wobec internetu i tak dalej. Aż pewnego dnia sam skończył pięćdziesiątkę i zauważył, że w związku z tym wcale nie odstawił laptopa. Chyba nawet wtedy zatrudnił jakąś dojrzałą osobę. Ja się zajmuję aktywizacją tych osób.

- Może powinno się nakręcić film o bezrobotnych pięćdziesięciolatkach, którzy zakładają firmę i dają łupnia młodym wilczkom w krawatach?
- Chętnie bym obejrzał, ale żadna akcja reklamowa nie złamie stereotypu. Złamać go mogą tylko pieniądze. Tym, którzy zatrudniają starszych, powinno się za to dopłacać. Oczywiście, tylko do pewnego czasu. Po paru latach stereotyp umrze.

- A co pan sądzi o tych wszystkich egzotycznych szkoleniach dla bezrobotnych? Kursach asertywności, relaksacyjnych seansach przy dźwiękach mis tybetańskich i tym podobnych bzdurach?
- Sam pan już określił te poczynania. Są durne. Ja dodam tylko tyle, że szkoda na nie pieniędzy. Panuje pogląd, że tym łatwiej wyciągnąć kasę, im bardziej oryginalny kurs. Słyszałem o kursach malowania doniczek dla wiejskich kobiet, a niedawno w Nysie padła propozycja, aby kobiety po pięćdziesiątce wysyłać na kursy sztuki walk Wschodu. Żeby były potem bardziej przebojowe na rynku pracy.

- Dziękuję za rozmowę. 

Autor: redakcja.nto
Źródło: Zbigniew Górniak
Podziel się:
Zdjęcia
  • Kordian Kolbiarz
149komentarzy
Dodaj komentarz
kamikadze, 14.10.2011, 11:47
urzędy,urzędy...

Podoba mi się ten gość...ma odwagę wykrzyczeć prawdę o której niby wszyscy wiedzą ale jakoś nikt na podobnym stanowisku nie potrafi się zdobyć na szczerość...(ciepłe aczkolwiek zbędne dla obywateli posadki rozleniwiają) a ten facet "ma jaja"!!! Po prostu!

kruk, 14.10.2011, 12:05
A ja uważam że rozwiązanie

A ja uważam że rozwiązanie jest proste. Jak nie chce pracować, niech traci ubezpieczenie, jak robi na "czarno" niech sobie je sam opłaca. Czemu uczciwi mają płacić za innych? Czemu uczciwi mają być pseudoniewolnikami takich ludzi? Jak nie chce pracować to traci zasiłki. Może wtedy średnie podatki mogły by być niższe z korzyścią dla wszystkich w dłuższym okresie czasu.

Masuhito, 15.10.2011, 11:43
praca

Urzedy zalatwiaja prace politycznie.Starostwa maja piecze nad Dyrektorami oni sa polityczni i z danej parti zatrudniaja daja staze prace interwencyjne cos za cos klejisz ma jestes za dana partia i jej sluzysz masz a ludzie wyksztalceni latami czekaja lub jada zamiatac za granice.To jest chory system.Rejestracja i czas dlugi czas powinien byc brany przy wyszukiwaniu bezrobotnych z systemu a nie znajomosci.

tad, 17.10.2011, 06:52
pusty artykuł

skoro jest źle i sam "dyrektor" o tym mówi, to dlaczego:
- nie pójdzie pracować uczciwie do prywatnej firmy, tylko kasuje 10tyś/miesięcznie (można to wyczytać z oświadczenia majątkowego dyrektora)
- dlaczego sam prowadzi durne szkolenia
- dlaczego sam wysłyła swoich pracowników na niepotrzebne szkolenia, itd.
Czy czasem pan "dyrektor" nie chce się wypromować na takim gadaniu, co zrobił w tym temacie, ilu niepotrzebnych pracowników zatrudnia w urzędzie?
Z góry Panie "dyrektorze" dziękuję za odpowiedź

Pumpelnikiel, 26.10.2011, 14:22
Payday Loans, 03.03.2012, 10:51
viagra, 08.03.2012, 13:13
Payday loans, 14.03.2012, 07:55
cialis

pdgbji cialis 0986 viagra ngYIvt levitra 8542 levitra 0012 cialis 3801 Cialis maPMj

cialis, 15.03.2012, 08:45
viagra

bjeaiyzk viagra 9381 cialis NcEpu viagra 5027 cheap cialis xLBqdo cialis ppVldZ viagra 4285

viagra, 15.03.2012, 21:37
levitra professional, 15.03.2012, 23:13
instant payday loans, 30.03.2012, 20:49
buy viagra

pnwljixn buy viagra PpaiBd viagra 2517 cheap cialis 9637 cialis 1024

buy viagra, 03.04.2012, 16:20
cialis

dyusdxog cialis 8]]] cheap viagra online 4618 viagra XEhuE viagra 8]]] cialis ZlHqkB cialis uAVWW

cialis, 05.04.2012, 11:11
payday loans, 07.04.2012, 01:06
jakie oferty pracy

są w urzedach, chyba magazynier, blachrz, piekarz, ja mam 3 kierunki i nic dla sibie nie znalazłam, baa nawet nie szukałam przez urząd pracy, licza się znajomości i plecy

karyna, 14.10.2011, 12:13
praca

Blacharz piekarz i magazynier zarabiają często więcej niż ludzie po studiach

chomik, 14.10.2011, 23:18
traitor56f, 25.11.2011, 10:49
SamBlackson, 27.11.2011, 09:41
a ja mam jeden ale za to

a ja mam jeden ale za to sensowny kierunek i bdb zajęcie za dobrą kasę znalazłem bez problemu i żadnych znajomości!

maciek, 15.10.2011, 08:40
To prawda. W UP są oferty

To prawda. W UP są oferty tylko dla mężczyzn i dotyczą pracy fizycznej.
Ja skończyłam 4 kierunki i nie mogę nic znaleźć. W szkole tylko znaj mości są brane pod uwagę.
Pracują całe rodziny.

megi, 16.10.2011, 16:15
waluś

idź do policji zwolni się masa etatów!

rysiekzklanu, 17.10.2011, 14:58
goldjulos, 25.11.2011, 04:08
rx7mandan, 27.11.2011, 07:49
Oferty w urzędzie pracy

Zrób kurs blacharza, piekarza, magazyniera i szukaj pracy, a nie kierunki po których pracy nie ma.

Doradca zawodowy, 16.10.2011, 21:42
A ja się nie zgadzam... OK 3

A ja się nie zgadzam... OK 3 lat temu dostałam skierowanie na staż, właśnie do PUP, i pracuje tu do chwili obecnej. Wcale nie jest to tak, że trzeba mieć znajomości :):) Ja miałam trochę szczęścia..

KOTECZEK, 17.10.2011, 14:33
ja się nie zgadzam

no właśnie urząd pracy daje pracę- tworzy stanowiska pracy dla siebie, żeby było więcej pokoi i stanowisk do odsyłania ludzi z niczym :)

emilka, 17.10.2011, 17:15
chaveroso, 25.11.2011, 04:59
defnoblonde, 25.11.2011, 17:26
selfdimension, 27.11.2011, 02:49
selfdimension, 27.11.2011, 02:50
rozdawnictwo

Gadki szmatki typu : jestem przeciwny rozdawaniu pieniędzy... a sam zaproponował nagrodę dla bezrobotnych w wys. 2000 zł za znalezienie pracy... bla bla ba... zero konsekwencji

emilka, 14.10.2011, 12:14
Jak już ktoś napisał w UP

Jak już ktoś napisał w UP trzeba mieć znajomośći.Po drugie, prawie zawsze oferty są nieaktualne.Po trzecie,może i są tam Fachowcy,ale nie umieją swojej wiedzy wykorzystać.I taki przykład,mój kolega od roku szuka pracy,a mieszka 15 km od urzędu pracy i kiedy tam przyjedzie to zawsze jest ta sama odpowiedż,owszem praca była,ale już nie ma.I tak od roku.Zaznaczam że kolega od dzieciństwa jest niepełnosprawny.Czy to byłby duży kłopot gdyby UP do niego zadzwonił i powiedział,że jest praca dla niego i może jechać na rozmowę.Ale jak widać dla UP jest to bariera nie do pokonania..A może potrzebni są tam ludzie,którzy nie tylko pracują,ale żeby ich praca przynosiła efekty.

na szczęście EMERYT, 14.10.2011, 13:47
darkeynghel, 25.11.2011, 05:03
Asthaloth, 25.11.2011, 19:46
Deansbluehole, 27.11.2011, 07:57
SPIICYM0ZZA, 29.11.2011, 05:52
URZĄDY PRACY MIAŁY DUŻE PIENIADZE !!!

Kilkast milionY, które zmarnowano na szkolenia i inne formy walki z bezrobociem, po których ludzie i tak nie mają pracy ! Pisała o tym nawet ogólnpolska GW ! KPINĄ jest to, że przy wieździe do Nysy i na pociągu napis OPOLSKIE- TUTAJ ZOSTAJE a pan dyrektor Kolbiarz wysyła bezrobotnych... za granicę.
Jak kto nie wierzy to posłuchajcie wywiadu z panem Kordianem:
http://www.glucholazyonline.com.pl/index.php/home/wiadomosci/267-kkolbia...

ola, 14.10.2011, 13:19
Jak się czyta Gwn.Wyb. to

Jak się czyta Gwn.Wyb. to przestaje się myśleć.

Dzięgiel, 14.10.2011, 14:25
Praca.

W urzędach pracy są tylko "zlewki" prac.Inne,bardziej rentowne(dla bezrobotnych) dawno juz rozdano.

andrzej, 14.10.2011, 13:25
Jada pan w McDonaldzie?

Cz cz aaaa aassss eeeemm miiii sieeee reeeenceee trzensommmm i mi kooo ooottt leeett ttt wyypp aaa aaadaaa z buuu uur rrrge ee rrraaa

Ziutkiewicz, 14.10.2011, 14:54
grtgtg

NIE CHCE MI SIĘ CZYTAĆ TYLE TEXTU.... :( A LUDZIE NIE SZUKAJĄ PRACY W UP BO JEJ TAM BARDZO MAŁO, A DLA MNIE TO NIE MA OFERT - INŻYNIER

Bla bla bla, 14.10.2011, 14:55
u

Ma całkowitą rację-pozamykać w pizdu te niby urzędy pracy i nikt tego nie zauważy.Z poręki tych urzędów nikt pracy w życiu nie znajdzie.

zepek, 14.10.2011, 15:17
AnnichSt, 25.11.2011, 05:03
WeillerCesar, 25.11.2011, 17:23
DaniGammon, 29.11.2011, 04:23
Bezrobotni nie szukają pracy w... urzędzie pracy

To prawda. Urzędy Pracy to forma ukrytego bezrobocia. Tworzy się stanowiska wyposażone w biurka, komputery, telefony drukarki tylko po to by bezrobotny musiał się rejestrować co miesiąc lub dwa. Idiotyzm na skalę światową. Zatrudniony na czarno idzie do pracodawcy i mówi, że jutro nie przyjdzie do pracy bo musi się "odfajczyć" w Biurze Pracy. Dla takiego pracodawcy to normalność i nigdy nie robi trudności z tym związanych.
Najwyższy czas zlikwidować niepotrzebne urzędy.

Zbigniew, 14.10.2011, 15:28
urzędy pracy

Racja, są potrzebne by zatrudnić w nich kolegów partyjnych. I tak jest w całym kraju. Pan Dyrektor mówi, że ludzie ni e szukają pracy. Ależ to nieprawda, szukają i to w urzędzie do tego powołanym. Ale już po pierwszym kontakcie przekonują się, że to wszystko pozoranctwo. Zmarnowano ogromne pieniądze na idiotyczne, nic nie przynoszące szkolenia, czy tego pan dyrektor nie dostrzegał pracując w urzędzie pracy? Czemu wtedy nie sprzeciwiał się takim rozwiązaniom? Ano dlatego, że było to dla niego wygodne, on bezrobotnym nie był, miał wysokie wynagrodzenie i pewną pracę. A teraz mędrkuje. Tak, zlikwidować i to jak najprędzej urzędy pracy.

gość, 14.10.2011, 16:34
w tych niby urzedach nie ma

w tych niby urzedach nie ma nigdy pracy!
za kazdym razem jak jestem to slyche,ze moze innym razem itp!

no , 14.10.2011, 16:57

Serwis regiopraca.pl to bardzo obszerna baza ofert pracy. Znajdziesz tu ogłoszenia pracodawców z całej Polski oraz liczne propozycje pracy za granicą. Oferujemy wzory dokumentów kadrowych, przepisy prawa pracy oraz porady i komentarze ekspertów z zakresu prawa pracy, praw pracownika oraz samozatrudnienia - zakładania własnej firmy. Doradzamy jak napisać CV i list motywacyjny, jak powinna wyglądać rozmowa kwalifikacyjna. Dowiesz się u nas także, ile zarabia przeciętnie mieszkaniec Twojego regionu, gdzie powstają nowe miejsca pracy i jakie oferty przedstawiają firmy podczas targów pracy.