Niewygodne referencje. Dlaczego Polacy boją się rekomendacji w procesie rekrutacji?

28% osób poszukujących pracy uważa, że referencje od byłych pracodawców, o które często proszeni są w trakcie rekrutacji, są zupełnie zbędne. 36% przekaże potencjalnemu pracodawcy jedynie pisemną opinię.
Osoby rekrutujące oczekują przekazania kontaktu mailowego bądź telefonicznego do poprzednich przełożonych, współpracowników, a nawet klientów kandydata.

fot. digitouch

Coraz częściej kandydaci proszeni są w trakcie rekrutacji o referencje. Osoby rekrutujące oczekują przekazania kontaktu mailowego bądź telefonicznego do poprzednich przełożonych, współpracowników, a nawet klientów kandydata.

Dzięki temu są w stanie zebrać dodatkowe informacje i zweryfikować postawione hipotezy dotyczące tego, jakim pracownikiem będzie osoba, którą zamierzają zaprosić do współpracy. Z ankiety, którą przeprowadził w październiku 2013 r. serwis Praca.pl wynika, że Polacy nie są jednak zbyt otwarci na to, by umożliwiać potencjalnym pracodawcom zdobycie takich informacji. Tylko trochę więcej niż co trzeci (36%) nie ma problemu z przekazaniem kontaktów do byłych szefów. W przypadku 57% kandydatów rekruter spotka się z odmową przekazania bezpośrednich kontaktów.

Rekomendacje w CV to za mało

Z badań przeprowadzonych kilka lat temu przez Antal International wynika, że w co trzecim CV znajdują się nieprawdziwe informacje. Kandydaci po prostu kłamią. Stąd zatem chęć pracodawców do tego, by rozważając zatrudnienie kandydata sprawdzić prawdziwość otrzymanych danych. Jednak samo sprawdzenie tego, czy kandydat skłamał w CV na temat swojego zakresu obowiązków, stanowiska czy nawet wykształcenia to nie wszystko. CV nie pokazuje przecież tego, jak kandydat pracuje.

Zobacz też: Luki w CV. Co odpowiedzieć pracodawcy 

- Nawet najbardziej profesjonalnie przeprowadzona rozmowa rekrutacyjna nie pozwala sprawdzić, jak kandydat będzie zachowywał się jako pracownik. Codzienne życie zawodowe mocno różni się od sztucznej sytuacji rekrutacji. Telefon do byłego managera, pracodawcy lub współpracownika może rozwiać wiele wątpliwości. Kilka pytań zadanych osobie, która na co dzień miała kontakt z kandydatem pozwala zdiagnozować styl pracy, mocne i słabe strony, obszary do rozwoju i potencjał kandydata - wyjaśnia prezes serwisu Praca.pl Krzysztof Kirejczyk.

Czy referencje są niezbędne?

Wprawdzie 28% kandydatów uważa, że są niepotrzebne, ale jest to perspektywa osób szukających pracy. Z perspektywy przeszłego szefa sprawa wygląda zupełnie inaczej. - Dla potencjalnego pracodawcy informacja o tym, w jaki sposób kandydat radził sobie w poprzednim miejscu pracy jest niezwykle ważna. Pozwala przewidzieć to, jak będzie funkcjonował w nowej firmie. Czy będzie skuteczny, jakie wartości może wnieść do firmy oraz jakie ewentualne trudności mogą się pojawić we współpracy z kandydatem - wyjaśnia Kirejczyk.

Zobacz też: Stress interview: "Nie denerwuj się, to tylko rekrutacja" 

Potwierdza to Katarzyna Witak z firmy doradztwa personalnego CPL Jobs - Opinia na temat kandydata udzielona przez osoby, z którymi wcześniej współpracował i którym podlegał w poprzednich miejscach pracy jest niezwykle ważnym źródłem informacji na temat funkcjonowania danej osoby na gruncie zawodowym. Pozwala także sprawdzić wiarygodność przedstawionych przez kandydata informacji i dokumentów.

Papier przyjmie wszystko

Według badań 29% kandydatów jest w stanie dostarczyć pisemne referencje od poprzednich pracodawców. Osoby te nie przekażą wprawdzie kontaktu do byłego szefa, ale potwierdzenie kompetencji i stanowiska w formie dokumentu są w stanie przedstawić.

Czy takie referencje są coś warte? - Zdecydowanie tak, przynajmniej potwierdzają to, że kandydat rzeczywiście pracował w danej firmie, w określonym czasie i na określonym stanowisku. Nierzadko zawierają również opis podstawowych obowiązków. Niestety tak naprawdę nie mówią nic o kompetencjach. Nawet jeśli są one wymienione, z reguły rekruterzy im nie ufają - wyjaśnia Krzysztof Kirejczyk. Dlaczego pisemne referencje są mniej wartościowe? Przede wszystkim dlatego, że managerowie wystawiając tego typu opinie najczęściej nieco podnoszą wartość kompetencji kandydata i pomijają informacje, które mogłyby mieć negatywny wydźwięk.

Zobacz też: Rozmowa kwalifikacyjna – o co szef może zapytać 

Osoby zajmujące się rekrutacją potrafią nawet czytać tego typu dokumenty między wierszami. - Jeśli referencje zawierają same ogólne informacje o kandydacie, a jego kompetencje opisane są z zachowaniem dużego poziomu ostrożności, to można podejrzewać, że tak naprawdę kandydat niczym się w pracy nie wyróżniał. Często tego typu referencje otrzymują pracownicy po stażach. Osoby, które nie dały się w pracy zauważyć i były zbyt krótko, by można było wiele o ich pracy powiedzieć - dodaje Kirejczyk.

Numer telefonu poproszę...

Skoro pisemne referencje nie dają pełnej wiedzy o kandydacie, to co wykorzystują osoby zajmujące się rekrutacją? Sięgają po telefon. Bezpośrednia rozmowa z byłym pracodawcą lub przełożonym kandydata pozwala potwierdzić lub rozwiać ewentualne wątpliwości. Daje również materiał do kolejnej rozmowy z kandydatem, w trakcie której można poprosić go o ustosunkowanie się do otrzymanych informacji. Niestety – jak wynika z badania - kandydaci niechętni są przekazywaniu kontaktów telefonicznych lub mailowych do poprzednich szefów lub współpracowników.

Co ukrywamy podczas rekrutacji?

Według ankiety, 57% kandydatów zgody na pozyskanie referencji nie udzieli. Dlaczego? Według CPL Jobs istnieje jedna podstawowa przyczyna, kiedy to kandydaci nie chcą przekazywać danych kontaktowych do osób, u których można sprawdzić ich referencje. - Wynika to z obawy przed negatywnym odbiorem na temat ich poprzedniego okresu zatrudnienia. Kandydaci, którzy nie mają nic do ukrycia i mają pewność na temat swojej nieposzlakowanej opinii z poprzedniego miejsca zatrudnienia bez zawahania wskazują osoby, które są w stanie udzielić pozytywnych rekomendacji - wyjaśnia Katarzyna Witak.

Zobacz też: Jak nie dać się „zagiąć" na rozmowie kwalifikacyjnej? 

Lęk przed tym, że były pracodawca udzieli informacji, które mogą kandydatowi zaszkodzić nie zawsze jednak musi wynikać z tego, że kandydat źle pracował. - W Polsce pozyskiwanie referencji to nadal jest pewne novum w obszarze rekrutacji. Pracodawcy też nie zawsze potrafią oddzielić informacje czysto zawodowe od swojego własnego emocjonalnego stosunku do kandydata. Jeśli odejście pracownika z firmy było managerowi nie na rękę, to kandydat może obawiać się, że w ramach „rewanżu" kierownik przedstawi go w niekorzystnym świetle - tłumaczy postawę kandydatów Krzysztof Kirejczyk.

Opory pracodawcy

Co ciekawe, problemu z udzielaniem referencji nie można przenieść jedynie na kandydata. Pracodawcy też niekiedy odmawiają udzielenia informacji o swoim byłym pracowniku. Dlaczego? Uzyskanie referencji ustnych staje się coraz trudniejsze i wynika to z rosnącej niechęci pracodawców do udzielania informacji na temat byłych pracowników, braku czasu lub braku wiary, że osoby, których namiary podał kandydat rzetelnie ocenią jego pracę. - wyjaśnia Katarzyna Witak.

Nie każdy manager jest też gotowy na to, by obiektywnie ocenić kandydata. - Pamiętajmy o tym, że błędna decyzja rekrutacyjna jest niezwykle kosztowna dla firmy. To nie tylko kwestia wynagrodzenia, jakie trzeba zapłacić pracownikowi w okresie próbnym, ale kosztów związanych z samą rekrutacją i wprowadzaniem kandydata do pracy. Jeśli kandydat się nie sprawdzi i trzeba ponownie szukać pracownika, to dla firmy jest to finansowy cios. - wyjaśnia podejście pracodawców Kijarczyk. Nic zatem dziwnego, że pracodawcy w Polsce coraz chętniej gromadzą rekomendacje na temat kandydatów. Jest to zresztą ogólnoświatowy trend, w którym – zdaniem specjalistów – jesteśmy nieco opóźnieni.

Czy pozyskiwanie referencji bez zgody kandydata jest legalne?

- Zgodne z prawem jak najbardziej – twierdzi Wojciech Krawiec, adwokat w Kancelarii Adwokackiej Lassota i Partnerzy. - Nie ma prawnych przeszkód by potencjalny pracodawca kontaktował się z byłym pracodawcą kandydata do pracy. Pracownik ujawniając dane o swojej dotychczasowej karierze w CV musi się liczyć z tym, że potencjalny przyszły pracodawca może zechcieć te dane zweryfikować. Rekrutujący pracodawca może więc choćby i bez powiadamiania kandydata zadzwonić do byłego pracodawcy i spytać o opinię na temat danej osoby i przebieg jej pracy.

Były pracodawca podczas przekazywania informacji o pracowniku musi zachować jednak w tajemnicy fakty dotyczące życia prywatnego pracownika. Nieco inaczej wygląda kwestia etyczna pozyskiwania referencji bez zgody kandydata. Katarzyna Witak podkreśla, że zbieranie rekomendacji ze źródeł prywatnych i niezależnych od wskazań kandydata jest mocno nieprofesjonalne i krytykowane przez branżę HR. Dlaczego? - Gromadzenie rekomendacji bez wiedzy kandydata odbiera jemu prawo do przedstawienia swojej perspektywy, sprostowania, obrony przed zarzutami." - wyjaśnia ekspert. - Szczególnie w Polsce nieprofesjonalne podejście do gromadzenie referencji wynika z przekonania wyższości informacji "poufnych" nad "ogólnodostępnymi" – dodaje Witak.

Polacy na razie niechętnie zarówno udzielają jak i umożliwiają uzyskanie referencji. Na zachodzie jest to jednak często wymagane – korzyści dla pracodawcy z uzyskania bezpośredniej opinii o kandydacie są bowiem nie do przecenienia. Prawdopodobnie trend ten zacznie i w Polsce mocniej dominować. Dlatego tym bardziej warto nie palić za sobą mostów odchodząc z pracy. 

Autor: RedakcjaMM
1komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (1)

"Osoby rekrutujące oczekują przekazania kontaktu mailowego bądź telefonicznego do poprzednich przełożonych, współpracowników, a nawet klientów kandydata" O ile pracodawców rozumie, ale czy reszta, to nie byłoby złamanie ustawy o ochronie danych osobowych?
hmmm, 12.11.2013, 12:24

Polecamy