Pensje nad naszym morzem

Pracy nad morzem – w kawiarniach, lodziarniach i smażalniach – jest teraz ogrom. Ale i tak trzeba się jej naszukać, by znaleźć coś naprawdę atrakcyjnego. Pensje? Najlepiej mają ochroniarze dyskotek. Sprawdziliśmy stawki.
praca sezonowa
Justyna Musiał przyjechała popracować nad Bałtykiem aż z Wałbrzycha. Jest kelnerką w nowym lokalu Harem, w którym wczasowicze objadają się m.in. pysznymi pizzami. Kelnerki zarabiają tutaj 1.800 zł miesięcznie. Do tego trzeba doliczyć jeszcze napiwki. – Jestem zadowolona z zarobków – mówi Justyna.

fot. Radosław Brzostek

Mielno

Przepytaliśmy o wakacyjne zarobki ponad 30 młodych osób, które w te wakacje pracują  w Milenie nad morzem. Niemal wszyscy narzekali, że pracy jest ogrom, a pensje kiepskie. Według nich najgorzej mają parkingowi oraz beachboye, czyli osoby chodzące po plaży i sprzedające napoje, bułki, pączki. Ci pierwsi dostają najniższą stawkę – 5 zł za godzinę pracy, a pracują nawet 12 godzin dziennie. Czas pracy zależy jednak od nich samych. Beachboye natomiast mają wyjątkowo męczące zajęcie. Dziennie przemierzają nawet 15 km po piasku.

– Umowa jest taka, że dostajemy 20 procent z utargu. Na razie było jeszcze słabo, bo pogoda była straszna. Ale już zdarzył się dzień, że kolega utargował 500 złotych. Dla niego była więc stówa – opowiadają nam.

Obecnie średnia stawka za godzinę pracy w Mielnie to 6 – 7 złotych. Ale są od tego odstępstwa. Na pewno dobrze zarabiają ochroniarze na dyskotekach. Za 8 godzin pilnowania porządku dostają nawet 200 złotych. Do tego doliczyć jeszcze trzeba wyjątkowe dodatki.

– Gość sika z balkonu. Złapię go, to każę płacić mandat. Musi wypłacić minimum 50 złotych albo wylatuje – tłumaczy jeden z naszych rozmówców.

Kelnerki też nie mają źle, choć to także ciężka harówka. – Nogi na koniec dnia dosłownie pękają – opowiada Ala Krzylak, studentka ekonomii ze Szczecina. Na razie jeszcze szuka pracy, ale już wie, że w kawiarniach zapłacą jej za godzinę kelnerowania 6 złotych. Do tego trzeba jednak doliczyć napiwki, z których dziennie może się uzbierać nawet 80 złotych. Pracuje się również 10 – 12 godzin dziennie.

Więcej zarabia się jako kelnerka na dyskotece. To może być nawet 13 zł za godzinę pracy, ale nie jest to zbyt bezpieczne zajęcie. – Pijana ekipa wciąż cię zaczepia, po nocce jesteś wycieńczony, no i napiwków jest mało – opowiada Ewelina, ma za sobą na razie jeden weekend pracy w Mielnie.

Sprzedawcy – w sklepach z pamiątkami, w lodziarniach, smażalniach, warzywniakach – dostają 6 – 7 zł za godzinę pracy. Niektórym właściciele lokali fundują jeszcze obiad, niektórym nawet spanie. To przede wszystkim oferta dla osób spoza regionu koszalińskiego, które są sprawdzonymi i dobrymi pracownikami.

Tatuażyści, robiący malunki henną, a których można spotkać w centrum Mielna i Unieścia, mają 30 procent od utargu. Na razie tylko narzekają, bo klientów było w ostatni weekend jeszcze mało. Ale pogoda ma się poprawić, więc i wczasowiczów powinno być teraz dużo więcej.

Pensję mają też oczywiście ratownicy wodni. Leszek Pytel, szef mieleńskich ratowników, zdradził nam, że w zależności od stanowiska i stopnia ratownika, pensja wynosi od 1.500 zł do 2.200 zł brutto miesięcznie.

W Kołobrzegu

W Kołobrzegu nie ma już praktycznie ofert pracy sezonowej. Młodzi ludzie bezskutecznie codziennie szukają wolnych miejsc. Pracodawcy wykorzystują to i płacą minimalne stawki.

– W tym roku bezsprzecznie mamy kryzys na rynku pracy – mówi Ewa Stygar, właściciel sklepu z pamiątkami przy latarni morskiej. – Codziennie spotykam się z młodymi ludźmi, którzy gotowi są przyjść do pracy nawet za 6 zł za godzinę. Praktycznie nie ma dnia, w którym ktoś nie pytałby

pracę – przyznaje pracodawca. – Zdecydowanie lepiej jest zatrudniać osoby ze wsi. Taka młodzież przyzwyczajona jest do pracy i jest w stanie ciężej pracować. Oczywiste jest również to, że znacznie lepiej jest zatrudniać osoby sprawdzone, które pracują już od wielu lat. Część z moich pracowników zaczynała pracę parę lat temu – przekonuje Ewa Stygar. – Solidny pracownik może zarobić od 1.700 do 2.000 złotych miesięczne, w zależności od tego ile godzin będzie pracować.

Pracodawcy znacznie wygodniej jest płacić za przepracowany czas. Trochę więcej zarabia się w punktach gastronomicznych, ale tam praca jest cięższa i bardzo często dłuższa – twierdzi wieloletni pracodawca.

– Swoją pracę znalazłam dzięki znajomościom i pracuję tutaj już drugi rok. Codziennie dojeżdżam do Kołobrzegu 12 kilometrów, jednak mimo to, opłaca się. Chcę zaoszczędzić trochę pieniędzy na studia – mówi Ada Dyś, sprzedawca w sklepie z pamiątkami.

Gorzej na temat swojej pracy wypowiada się Adrian, ze stoiska z pamiątkami. – Nie zależy mi na dużej sprzedaży – tym bardziej, że płaca jest kiepska. Miesięcznie zarabiam 1.200 zł i muszę się z tego jeszcze utrzymać. To, co zarobię, wydaję praktycznie na bieżąco, ale lepsze to niż siedzenie w domu – przyznaje Adrian.

Niektórzy pracy szukali już w marcu: – Konkurencja w sezonie jest duża, dlatego warto poszukać pracy już na początku wiosny – mówi Monika, sprzedawca w punkcie z „szybkim jedzeniem". – Jeszcze przed rokiem można było negocjować wynagrodzenie z pracodawcą – teraz trzeba się zgadzać na to, co jest. W branży gastronomicznej nie jest źle – można zarobić nawet 10 – 11 zł za godzinę, jednak w punktach z pamiątkami więcej niż 6 zł za godzinę to już dużo – twierdzi pracownica sezonowa z Kołobrzegu.

W Darłowie

Zarobki w Darłowie zbliżone są do tych w Mielnie.

– Najmniej płacą sprzedawcom na plaży. Dostają ledwie 6 złotych za godzinę, ale mają swoje sposoby, żeby dorobić i jakoś na tym wychodzą. Sprzedawcy pamiątek, czy zajmujący się obsługą stoisk z grami i cymbergajem, dostają 8, maksymalnie 10 złotych na godzinę – mówi młoda mieszkanka Darłowa, która już kolejny sezon pracuje w Darłówku Zachodnim.

– Zarobki pracowników sezonowych stoją w miejscu, bo od dwóch sezonów praktycznie nie zmieniają się ceny noclegów – mówi właścicielka jednego z pensjonatów w Darłówku. – U mnie noclegi są po 35 i 45 złotych od osoby, koloniści płacą ledwie 19 złotych. A to oznacza, że ci, którzy żyją z ich obsługi, też nie mogą liczyć na kokosy – dodaje. – Na przykład na jednej z moich stołówek godzinowa stawka dla kelnerki to 8 złotych.

Około 3 tysięcy złotych miesięcznie może zarobić sprzedawca lodów w Jarosławcu, ale okupi to ciężkim wysiłkiem – pracą nawet po 12 godzin dziennie i bez dnia przerwy, bo godzinowa stawka to 10 złotych.

Jakub Roszkowski

WSPÓŁPRACA: Michał Borkowski, Rafał Nagórski 

Autor: Jerzy Szych
Podziel się:
Wersja do drukuWersja do druku
9komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (9)

Szkoda nawet komentować ten wyzysk młodych ludzi. Ale dobrze im, bo "zabrali babciom dowody" i teraz mają na co zasłużyli,czyli zieloną wyspę wg PO.A jak im smutno i przykro żyć w tej nędzy to mają w odwodzie yntelygencki tvn i innych wojewódzkich.
donald, 18.07.2011, 21:46
Nic dziwnego,ze bezrobocie się nie zmniejsza i ludzie w wieku przedemerytalnym nie mają za co żyć. Łatwiej znajdzie pracę młoda atrakcyjna dziewczyna niz kobieta po 40tym roku życia za którą trzeba odprowadzać składki i podatki.
Anonim, 19.07.2011, 07:22
po 40 tce zgodzi się pracować na o dzieło , lub zlecenie max 3mce ? To praca tylko na wakacje więc uczniowie i studenci pracują .Niech się uczą pracy , dobrze im to zrobi. Poznają całą tą ludzką różnorodność , uczą się dystansu do ludzi i szacunku do pieniądza .
Anonim, 19.07.2011, 07:49
nawet na czas określony by ''uzbierać'' średnią do emerytury. Młodzi powinni pracować w czasie wakacji i nauczyć się zarabiać na swoje wydatki, ale są prace, które mogłyby wykonywać panie w średnim wieku, np; jako sprzedawczynie pamiątek czy słodyczy w budkach. Młode lepiej sobie radzą jako kelnerki.
Anonim, 19.07.2011, 09:24
NIKT CAŁE ŻYCIE NIE BEDZIE MŁODY....NIESTETY I TO POWINNI ZAPAMIĘTAĆ PRACODAWCY...MŁODZI ZA TE PINIĄDZE NIE CHCĄ PRACOWAĆ I DLA TEGO DZIŚ NA STAROŚĆ WIELU RODZICÓW MA DZIECI NA ZDJĘCIACH I TEL. BO POWYJEŻDZALI ZA GRANICĘ DO PRACY ABY CHOĆ TROCHĘ ...L E P I E J ŻYĆ I TYLE TERAZ MA RODZIC Z DZIECKA ... CO JAK NADEJDZIE NIEDOŁĘŻNA STAROŚĆ ???? POMYŚLAŁ KTOŚ ? KTO SIĘ ZAJMIE JAK DZIECI DALEKO ?....PAŃSTWO ? NAPEWNO NIE ....BĘDZIEMY TAK JAK OBECNIE NIEMCY SZUKAĆ OPIEKUNEK Z UKRAINY,ROSJI ITP.......GODNA STAROŚĆ....DO KOGO MIEĆ ZAL ???? DO DZIECI ŻE CHCIAŁY ŻYĆ A TU BRAK PRACY CZY DO NASZEGO PAŃSTWA ŻE BEZROBOCIEM NAM DZIECI Z KRAJU WYKURZYLI ???????
ANNA ...DARŁOWIANKA, 16.04.2012, 19:49
tylko nie hotel w Jaroslawcu, tam wyzyskuja , ponizaja i nie placa!!!
Anonim, 19.07.2011, 09:40
pracowałam jako pomoc kuchenna przez cały sezon w nieduzym osrodku ok 60 osób i zarabiałam w zalezności od miesiąca czerwiec 2900, lipiec i sierpiweń miałam po 3100 . Cięzko było po 10 godzin bez dnia wolnego . W tym roku tez tam sie wybieram bo pracodawca zadowolony był ze mnie
Kasia, 04.05.2012, 17:21
okropna robota , przez cały dzień bez dnia wolnego w sezonie jak w umowie10 zł /h , wakacje dopiero po 15 wrzesnia z niezłą kasą. Zalety , donosza jedzenie,napoje czasami jest gratis kwatera na noclegi.
STUNENT, 04.05.2012, 17:38
Remek, 22.07.2011, 22:47