Przed Świętami Wielkanocnymi można sobie dorobić. Sprawdzamy aktualne stawki

Zajączek albo króliczek, czyli hostessa w takim przebraniu dostanie około 15 złotych netto za godzinę pracy w markecie. Piszemy, kto jeszcze i ile może dorobić sobie tuż przed świętami.
Przed Świętami Wielkanocnymi można sobie dorobić. Sprawdzamy aktualne stawki

fot. 123RF

  • Przed Świętami Wielkanocnymi można sobie dorobić. Sprawdzamy aktualne stawki
  • Pieczenie na zamówienie
  • Przed Świętami Wielkanocnymi można sobie dorobić. Sprawdzamy aktualne stawki

Jedni przed Wielkanocą już mają urlopy (wzięli choćby zaległe), a dla niektórych czas przed świętami to jedyna okazja, żeby dorobić. Przyglądamy się tegorocznym stawkom.

Kasjer-sprzedawca

W tym zawodzie ofert pracy tymczasowej jest najwięcej. To przeważnie agencje pracy szukają kandydatów do marketów i butików w galeriach handlowych. Nie trzeba być handlowcem z wykształcenia. Wystarczy, że człowiek zna obsługę kasy fiskalnej i – zależnie od tego, na jakim dziale ma pracować – posiada aktualną książeczkę sanepidowską. Mile widziani studenci i młodzi bezrobotni, czyli ci do 30. roku życia oraz niepełnosprawni. Dostaną umowę o dzieło lub zlecenie. Proponowane stawki są zazwyczaj godzinowe. Wynoszą od 7 do 15 złotych netto. Zdarza się, że 20 złotych się trafi, ale to rzadko i jak już, to w prywatnym, lokalnym sklepiku.

Hostessa

Może promować np. płyny do mycia okien i inne środki do czyszczenia, mięso, wędliny albo słodycze czy kartki świąteczne. Przeważnie agencja hostess załatwia chętnym zlecenie. Tyle że na tym sama zarabia. Szuka zazwyczaj kandydatek w wieku 18-25 lat, uczennic lub studentek. Czasem panny muszą przebrać się za kurczaczka, zająca czy królika, a nawet chodzącą pisankę. Dostaną od 10 do 20 złotych za godzinę stania. Czasem do pensji szef dolicza hostessie prowizje ze sprzedaży.

Rozdawanie ulotek

Pracę łatwo zdobyć, ale i najmniej zarobić. Niektóre firmy kolporterskie oferują 5 złotych na rękę na godzinę. Mało która da pracownikowi więcej niż 7 złotych. No chyba, że jest on przebrany choćby za wspomnianą pisankę. Działają jednak w Polsce firmy kolportujące ulotki, które dają swoim ludziom 16 złotych za każdą przepracowaną godzinę. Tyle że teraz wszystkie miejsca są zajęte, a następnych kilkanaście osób czeka, aż chociaż jedna zrezygnuje z pracy, żeby następna na jej miejsce mogła wskoczyć.

Rzetelność to podstawa. Wybrane firmy stosują w umowach zapis – czy legalny, to już sprawa dyskusji - że jeżeli kontroler sprawdzi pracownika i okaże się, że ten np. wyrzucił ulotki do śmietnika zamiast je rozdać, to poniesie konsekwencje, a konkretnie: karę finansową. Skoro działał na szkodę firmy, to będzie musiał zapłacić choćby 500 lub 1000 złotych w ramach „przeprosin".

A tak było przed gwiazdką: Nawet 300 zł za godzinę można zarobić tuż przed świętami 

Można też dorobić przy roznoszeniu ulotek, np. gazetek reklamowych marketów. Za włożenie przykładowo 100 gazetek, pracownik otrzyma 3 złote.

Pieczenie i gotowanie

Gospodynie domowe mogą zarobić na tym, na czym bardzo dobrze się znają. Tutaj natomiast nie obowiązują stawki godzinowe, tylko za całość zamówienia. I umowy też najczęściej brak, bo przecież kucharki pracują we własnych domach. Blacha sernika o wadze około 1,2-1,4 kilograma kosztuje np. 40 złotych. Cena dotyczy jedynie robocizny, czyli samego przygotowania i upieczenia, ponieważ za składniki kucharka policzy dodatkowo. Kobiety tłumaczą, że w cenę wliczają też już zużytą wodę, gaz i prąd. Za makowiec trzeba będzie zapłacić tyle samo. Wielkanocna babka jest trochę tańsza. Na okrągłej blasze kosztuje około 25-30 złotych. Mazurek jest za to droższy, bo to popularne wielkanocne ciasto. Niektóre gospodynie upieką go dopiero, gdy klient zapłaci im 50 złotych za samą robociznę.

Odbiór zamówienia jest przeważnie we własnym zakresie (klient przyjeżdża). Jeśli chce, żeby dostarczyć mu potrawy, musi się spodziewać tego, że z jego kieszeni ubędzie ekstra 15-25 złotych, zależnie od odległości wskazanego adresu.

Na garmażerce też się da dorobić na szybko przed Wielkanocą. I znowu: zamawiający sam dostarcza półprodukty albo za nie dodatkowo zapłaci. Podajemy ceny za samo przygotowanie, czyli gotowanie, pieczenie lub smażenie. Kucharka za przygotowanie żurku (porcja na 12 osób) weźmie 35 złotych, a rosołu – około 25. Jajka w sosie musztardowym albo śmietanowym (12 sztuk) będą kosztowały 20 złotych. Za tatar (dla 6 osób) trzeba będzie dać przeciętnie 15 złotych. Jeżeli klient zamówi 20 kotletów schabowych, za samo przygotowanie będzie musiał dać 40 złotych. Szynka w galarecie (12 porcji) to koszt rzędu 20 złotych. Za bigos (około 1,5-2 kilogramy) należy zapłacić 30 złotych. Pieczone pałki (12 sztuk) kosztują 30 złotych. To te w wersji podstawowej. Jeżeli mają być wykwintne pieczenie, za robociznę trzeba dać nawet ponad 50 złotych.

Sprzątanie od święta

Tutaj zleceniodawca rozlicza się godzinowo albo – co zdarza się częściej - za całość pracy. Piszemy o osobach oferujących sprzątanie tzw. prywatne, nie przez firmy i serwisy sprzątające. Zazwyczaj jednak pracownik ma swój sprzęt oraz swoje płyny itp. Przykładowo: pani Iksińska za umycie okien w 2-pokojowym mieszkaniu weźmie 150 złotych. Swoją robotę wykona w około 2-2,5 godziny. Jeżeli do posprzątania będzie miała kawalerkę, a będzie miała w niej umyć okna, wytrzepać dywan, pościerać kurze i umyć zlew kuchenny, ten w łazience oraz wannę, zlecenie powinna wykonać w 4 godziny. Za pracę dostanie jakieś 200 złotych.

Zobacz też: Jak długo pracujemy na wielkanocny koszyczek 

Jak dom duży, to i cennik inny. Kto ma 200-metrowy dom z czterema pokojami, zleci mycie okien i kompleksowe, przedświąteczne sprzątanie jednej osobie, musi liczyć się z wydatkiem nawet około 350 złotych. Pani sprzątająca (bo przecież rzadziej pan) powinna wykonać zadanie w 6 godzin. Umowa w tego typu usługach raczej między stronami nie jest podpisywana. Niektórzy pytają nawet? Podpisać umowę?! No nieee, bez jaj.

Autor: Katarzyna Piojda
0komentarzy

Polecamy