Zmieniają się wymagania wobec kandydatów podczas rekrutacji. Coraz więcej firm zwraca uwagę na wartości

Coraz mniejsze znaczenie pracodawcy przywiązują do wykształcenia, rośnie natomiast wartość doświadczenia oraz wyznawanych wartości.
Zmieniają się wymagania wobec kandydatów podczas rekrutacji. Coraz więcej pracodawców zwraca uwagę na wartości
W procesie rekrutacji ważne są wartości wyznawane przez kandydata. Zwraca na to uwagę 2/3 pracodawców

fot. 123RF

Panuje przekonanie, że kandydat, który nie ma autorytetów i nie identyfikuje się z systemem moralnym, nie będzie także szanował nowych przełożonych. Również kandydaci, szukając pracy, zwracają uwagę na wartości, jakie reprezentuje dana firma.

Zobacz też: Jawne zarobki. Informacja o wynagrodzeniu w ogłoszeniu o pracę usprawni rekrutację 

– Wartości mają kolosalne znaczenie zarówno przy wyborze pracodawcy, jak i przy wyborze pracownika – przekonuje Michał Nowak z firmy Okaeri Consulting. – Coraz mniejsze znaczenie ma wykształcenie, rośnie za to waga doświadczenia i wyznawanych wartości. Nasze badanie wykazało, że znacznie rzadziej pracodawcy wskazują wykształcenie jako ważną wartość potencjalnego zatrudnionego, znacznie częściej uważają je za kluczowe pracownicy.

Jak wynika z badania Okaeri Consulting i HumanGraph, wbrew dość powszechnej opinii wyższe wartości, w tym religijne, są istotne, zarówno dla pracodawców, jak i dla pracowników. Poproszeni o wskazanie trzech wartości, które powinny być ważne dla osoby pragnącej osiągnąć sukces w biznesie, najczęściej wskazywali „uczciwe życie" (wskazania 51 proc. pracodawców i 38 proc. pracowników).

W grupie pracowników częściej niż wśród pracodawców padało „wykształcenie" (35 proc. vs. 21 proc.). Dla jednej czwartej pracowników istotną wartością w biznesie okazał się dobrobyt i chęć osiągnięcia bogactwa. Wśród pracodawców taki wybór był dużo rzadszy (5 proc.). Zdaniem części zatrudnionych istotne w biznesie jest także grono przyjaciół (14 proc.). Takiej odpowiedzi udzieliło jedynie około 1 proc. zatrudniających.

– Pracodawcy wskazują, że najważniejsza jest spójność pomiędzy tym, jak wygląda życie prywatne, a tym, jak wygląda życie zawodowe kandydata – zauważa Michał Nowak.

63 proc. pracodawców zadeklarowało, że wartości ogółem mają wpływ na wybór dokonywany w trakcie rekrutacji.

Zobacz też: Na jakich kłamstwach rekruterzy przyłapują kandydatów. Tego byś się nie spodziewał 

– O wyznawane wartości wprost nie do końca można zapytać w trakcie rekrutacji – zauważa Michał Nowak. – Ale jest wiele trików headhunterskich, które pozwalają na wyczucie tego. Sprowadzają się one do takiego poprowadzenia rozmowy, aby było jasne, jakimi wartościami kieruje się kandydat. Jeżeli bowiem nie ma autorytetów, nie szanuje wartości, to można się spodziewać, że nie będzie także pozytywnie odnosił się do swojego nowego przełożonego czy przyszłego pracodawcy.

Jak zauważa Nowak, obecnie na rynku pracy jest bardzo dużo ludzi doskonale wykształconych, z doświadczeniem, często międzynarodowym. To dlatego pracodawca, mając do wyboru dwóch kandydatów z podobnym wykształceniem i doświadczeniem, wybierze tego, którego wartości bardziej mu się spodobają. 


Autor: regiopraca.pl
Współpraca: Newseria Biznes
Wideo
  • Zmieniają się wymagania wobec kandydatów podczas rekrutacji. Coraz więcej pracodawców zwraca uwagę na wartości
2komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (2)

"Kandydat, który nie ma autorytetów i nie identyfikuje się z systemem moralnym (...)" - ale czyim systemem moralnym? Jeżeli pracodawcy, to warto zauważyć, że system moralny i etyczny wielu tych pracodawców nie osiąga najwyższego poziomu - delikatnie mówiąc. "Uczciwe życie (wskazania 51 proc. pracodawców)" - czasami pracodawcy wymagają od pracowników czegoś, czego często sami nie mają - trudno spotkać naprawdę uczciwego (tak w 100%) biznesmena, pracodawcę. Twierdzenie typu: "nie ma autorytetów (ludzkich) = nie szanuje wartości" jest bardzo błędne. Pracodawca chce po prostu mieć lojalnego, totalnie oddanego, posłusznego i najlepiej ślepo wierzącego mu pracownika, który gdy będzie potrzeba powie na czarne białe a na białe czarne - bo tak orzekł pracodawca i będzie mu przyklaskiwał gdy np. pracodawca "wykaże się" notoryczną nieuczciwością i np. kolejnym łamaniem prawa. Czy o to chodzi z tym systemem wartości, który ma obowiązywać tylko pracownika, a pracodawca ponad prawem, ponad systemem podstawowych wartości?
Były pracownik, 17.02.2016, 19:04
Jeszcze jedna uwaga do powyższej mojej wypowiedzi. Uważam, że w obecnych czasach nie ma jednoznacznego, prawdziwego ludzkiego autorytetu jeśli chodzi o wartości uniwersalne, ponadczasowe, etyczne, moralne. Racja, są ludzie, którzy znają dobrze lub bardzo dobrze swoją np. dziedzinę nauki, profesję, po prostu wykonują dobrze lub bardzo dobrze swoją pracę, zawód itd. Tak, w tych tematach mogą być i niejednokrotnie są autorytetami. Jeśli chodzi o system moralny, etyczny, kulturalny itd. to nie widzę żadnych obecnie "autorytetów" - niestety; a no tak, są, ale albo służą danym opcjom, może czasami "tylko" dla ich idei, może dla innych korzyści bardziej zmaterializowanych, albo służą temu, kto zaoferuje większe z reguły profity finansowe, albo czasami "idea" łączy się z gratyfikacjami finansowymi - i wtedy taki "ekspert" - "autorytet" nie posiada się ze szczęścia, że łączy przyjemne z "pożytecznym" i zaczyna głosić swoje teorie. Jeśli nie "ludzki" autorytet to jaki? Ano istnieje jeszcze Ktoś taki (pewnie już przez większość zapomniany, zdewaluowany itd.) jak Pan Bóg i Jego Syn - Jezus Chrystus. Tak, Ten Pan Bóg obecnie z reguły wyśmiewany, opluwany, obwiniany za każde zło tego świata, którego (zła) autorem jest szatan - tak ten sam, w którego istnienie większość ludzi nie wierzy (bo to przecież bajki wymyślone na potrzeby tego bogatego i pysznego kościoła, który straszy ludzi jakimś złym potworem, żeby trzymać ludzi w ryzach). Skoro większość uznaje, że źródło zła (jego personifikacja - szatan) nie istnieje - co bystrzejsi zauważą chyba, że pełno jest zła na świecie obecnie - to łatwiej, prościej i szybciej jest wmówić wszystkim, że tak naprawdę to, co uważaliście kiedyś za dobro jest de facto tym podstępnym złem, a to co w rzeczywistości jest złem, ubiera barwne ciuszki, stroje i nazywa siebie "dobrem". Jeszcze jedna mała dygresja: wymowny jest tutaj obraz z "Nie-Boskiej Komedii" Zygmunta Krasińskiego: Poeta porzuca Żonę i Orcia (syna) dla czegoś "wyższego", lepszego, wzniosłego, dzięki czemu będzie prawdopodobnie najsłynniejszym, najlepszym poetą wszechczasów - Poezji - pod postacią (najpierw) pięknej, wspaniałej, delikatnej, wrażliwej kobiety. Jest nią tak zachwycony, że zostawia wszystko i idzie za nią. W końcu zauważa, że z tej "cudownej" kobiety, zaczynają się odrywać piękne fatałaszki, ona robi się coraz bardziej brzydka, zła, wstrętna i w końcu odrażająca, gdy "lądują" (bo lecą) na... cmentarzu. Nawet nie zauważył, że pod tą "piękną, dobrą" kobietą, kryło się samo zło (można użyć określenia diabeł etc. bo to to samo) i w końcu śmierć. Tak, bo zło prowadzi w konsekwencji do śmierci - i o tym zdaje się, większość obecnie zapominać, tak chętnie często świadomie, często nieświadomie wybierając zło, które krzyczy bezlitośnie: "jestem super dobrem!". Tak to jest z obecnym naszym systemem wartości moralnych.
Były pracownik i obywatel, 05.03.2016, 09:19

Polecamy